[22:06] Aldieb: Samica wygramolila się z jaskini. Większość dnia spędziła w jej mroku, wychodząc tylko na chwilę by się napić i zapolować. Dzięki Hiacynt ból nie paraliżował jej ruchów, jednak wspomnienie wczorajszego wieczoru wciąż rozbrzmiewalo w jej myślach. Niepokoila się na myśl o Złodzieju i Tristanie. Nie chciała przez cały czas ich unikać, jednakże gdy tylko była w ich obecności, sprawy zaczynały przybierać gorszy obrót. Nie wiedziała już sama co robić, łapy jednak odruchowo zaprowadziły ja na polane. Wyszła zza drzew i usiadła nieopodal paleniska. Zerknela w górę na niebo, jakby szukając w nim odpowiedzi, lecz gwiazdy skryly się dziś za zasłoną olowianych chmur. Jedynie księżyc niemrawo przyświecał.
[22:13] Tristan: Był na polanie już wcześniej. Zaszył się wśród krzaków pod drzewami, chowając swoje cielsko w ciemności lasu. Z braku zajęć, spał, nie zwracając uwagi na zimno wkradające się pod grubą warstwę futra. Jako, że po prostu znajdował się we wgłębieniu, więc miał więcej ciepła dla siebie.
Obecność Aldieb wybudziła go ze słabego snu. Otworzył ślepia, spoglądając na nią zza gałęzi krzaka. Ziewnął głośno i podniósł się powoli, wychodząc ze swojego "legowiska". Przeciągnął się mocno i otrzepał z pomrukiem.
- Witaj Aldieb. - Rozejrzał się po polanie. - Nikogo więcej nie ma?
[22:15] Aldieb: Spojrzala w stronę skąd dobiegł szelest krzaków. Jej oczom ukazał się Tristan. Skinela pyskiem, witajac go tym samym. - Witaj. Wygląda na to, że nie.
[22:17] Tristan: - Mh. - Mruknął cicho, spoglądając znów na Aldieb. Podszedł do niej na tyle blisko by nie musieć zbyt głośno mówić i usiadł, nie zbliżając się jednak zbytnio. Milczał dość długo, a po chwili strząsnął łbem.
- Jak się czujesz..? - Przeniósł wzrok na skraj polany, mając nadzieję, że Aldieb zrozumie, że chodzi o wczorajszy incydent.
[22:20] Aldieb: Obserwowała to uważnie. Przystawala na jego obecność, jednak nie potrafiła w pełni się rozluźnić. Przechylila łeb, zerkajac w jego stronę, gdy zadał pytanie. - Przeżyje. - Mruknela i uśmiechnęła się nieznacznie, nieco rozbawiona własnym doborem słów. - Nic mi nie będzie. Nie wiem co Hiacynt uczyniła, jednakże pomogło.
[22:22] Tristan: Skinął delikatnie łbem. - W takim razie cieszę się. - Odetchnął cicho i zaraz podrapał się tylną łąpą po boku. Podniósł się znów i otrząsnął, nie wiedząc co zrobić. Na razie miał spokojną głowę i nie czuł nic złego ale sam już nie wiedział.
[22:29] Aldieb: Podążyła za nim wzrokiem. Zastanawiała się jak z kolei on się czuł. Ostatnie zmiany nie mogły być dla samca łatwe. Zmierzyła to wzrokiem po czym spytała o to co najbardziej ja ciekawiło. - Czy Seth z Tobą rozmawiał?
[22:41] Tristan: Strzygnął uszami i spojrzał na nią, wzruszając zaraz barkami. - Tylko tyle co na początku. Podczas pierwszej rozmowy. - Mruknął jakby niezadowolony z tego. Upiór mówił zagadkami, czasami w sposób niezrozumiały. Odetchnął ciężko.
[22:43] Aldieb: - Za rzadko tu bywa. Winien zajac się Tobą jak należy. Opory ma jednak, powodów ich nie znam. - Westchnela lekko, wyciągając smukłe łapy przed siebie i kładąc na nich pysk. Leżała na boku, gdyż ciezarny brzuch sprawiał jej ciężar.
[22:46] Tristan: Skrzywił się, słysząc, że ta mówi podobnie do Upiora. - Rzadko bywa ale i na Twoją mowę ma wpływ. - Zauważył cicho i uśmiechnął się krzywo, unosząc kąciki warg ku górze. - Wątpię by się zajął. - Dodał jeszcze swoje nieuzasadnione obawy.
[22:56] Aldieb: Uniosla wilcze brwi w zdumieniu. Na mowę? Kiedy i jak, ledwo przelotnie się z nim widziała, raz i drugi. Pokrecila łbem, może nie Setha była to zasługa, lecz przeżyć jej ogrom, przeszłe dni w światach i zaswiatach, w otchłani wędrówce. Uniosla złoto slepi na wilka. - Potrafi zadziwić. - Mruknela, smoczysko mając na myśli.
[22:58] Tristan: - Ta.. - Mruknął i skrzywił się. - I zadziwić i namieszać nie pomagając nic. - Burknął, potrząsając łbem gdy gdzieś na jego końcu posłyszał cichy szept. Przymknął na chwilę ślepia, przeciągając się w taki sposób, że uniósł kłąb ku górze, a opuścił łeb. Odetchnął powoli, otwierając znów ślepia którymi powiódł ku Aldieb. Na razie widniał w nich spokój i opanowanie.
[23:06] 🌸: Wbiegła ze spokojem na środek polany, z początku nie zauważając dwójki znanych jej istot. Zatrzymała się wolno, zatrzymując w półkroku, gdy przed oczami zamajaczyła jej biel przeplatana z szarością, a do uszu dobiegły przyjemnie znane jej głosy. Nie przejmowała się tym, że odcina się swoim białym umaszczeniem na ciemnym tle, jednak postanowiła zostać, nie podchodząc do nich. Jeśli rozmawiali - niech rozmawiają, nie chciała przerywać. Nie obchodziło ją to, o czym - to ich sprawa. Bała się jedynie, że coś może się stać.
[23:15] Aldieb: - Na swój sposób czasem się stara. - Odparła, choć bez większego przekonania. Usłyszała szept, rozległ się delikatnie, jak kroki na śniegu, czy szmer liści cichy. Niemal w tym samym momencie dostrzegła białą plamę sierści na ciemnym tle. Czyżby się jej zdawało? Może Hiacynt usłyszała? Pokrecila łbem, różne zwidy ja ostatnio nawiedzaly. Spojrzala ku Białej i poslala jej uśmiech w geście przywitania.
[23:18] Tristan: Zastrzygł znów uszami, a widząc wzrok Aldieb kierujący się gdzieś w bok, sam spojrzał w tamtą stronę. Zmierzył Hiacynt spojrzeniem i ziewnął szeroko, potrząsając głową. Położył się, cofając się wcześniej o dwa kroki od Aldieb. Czuł, że ta myśl nie narodziła się w jego głowie lecz była obca. Nie chciał prowokować istoty którą nosiła w sobie pobliźniona samka. Nie czuł również takiego przymusu ataku jak było to wczesniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz