Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne teksty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne teksty. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 stycznia 2015

Co się skrywa za tym spojrzeniem.

Kartki z pamiętnika.

Grudzień
Duch, strażnik stada - za taką postać się uważała. Dołączyła, bo stado przymierało. Wypełniła zadanie, mogła teraz odejść w spokoju. Znów czuje się obco, nie na miejscu, jak piąte koło u wozu. Ale tak było dobrze, czas by odeszła, by stado mogło się zająć własnym życiem.
Noc 6/7 stycznia
"Doszły mnie niepokojące wieści o czymś niezbyt przyjaznym, co płynie w Twoich żyłach. Chociaż nie leży to w mojej naturze, a zazwyczaj innych najchętniej pozabijałabym, a nie pomogła, to Ciebie szanuję z względu na to, że byłaś tu, kiedy się tu pierwszy raz pojawiłam, więc... Tak właściwie przyszłam się dowiedzieć, czy ta plotka jest prawdą. A jeśli tak, spytać, jak mogę pomóc. (...) A co do tego, co mogę zrobić.. Cóż, może nie mogę nic, a może mogę sporo. Wszystko zależy, jak bardzo chcesz coś zdziałać. I czy któryś rodzaj pomocy przypadnie Ci do gustu."
Po opuszczeniu polany poszłam z Arjuną do jej jaskini, by ta zmieniła jej opatrunek. Rana na brzuchu wciąż wyglądała paskudnie, jednak dzięki pomocy przyjaciół zaczynała się już goić. (...) Wraca do swojej jaskini, idąc przez las, pod osłoną gwiazd. Nagle dopada ją atak. Gwałtowna kurtyna ciemności opadła na jej oczy, świat zdawał się wirować - straciła równowagę, upadła. Poczuła jak z nosa wycieka jej krew, jak w płuca nie może złapać tchu. Wpada w panikę. "Nie... Czemu teraz? Nie chcę o tym myśleć. Nie chcę jeszcze odchodzić..." - ale myśli same napływają jej do głowy, siłą wdzierając się ro zrozpaczonego umysłu. Przypominają jej się słowa Shrew; fałszywa nadzieja. Myślała, że już się pogodziła ze swym losem, zaakceptowała bieg wydarzeń, a jednak nachodziły ją wątpliwości. Nie chciała o tym myśleć, nie teraz, kiedy jest tak miło, dobrze, ciepło na sercu. gdyby miała jeszcze trochę czasu...
7 stycznia
Przeczytała wstęp i przeznaczony dla niej list. Szare tęczówki śledziły linijki drobnego tekstu, kiedy szybko pochłaniała wzrokiem kolejne słowa. Jej twarz nie zmieniła wyrazu, jedynie spojrzenie stało się jakby nieco chłodniejsze. Kiedy skończyła, uniosła oczy, jednak nie było nikogo, komu mogłaby odpowiedzieć. Za to w głowie pojawiła się plątanina nieprzyjemnych myśli. Jedna za drugą, każda pociągała kolejną, tworząc chaos, jakby zbierały się chmury burzowe.
Dziewczyna nadal skryta pod fasadą zimnego spokoju zmięła w rękach kartkę papieru. Nic nie powiedziała. Zacisnęła jedynie wargi i bez słowa odeszła.

7-9 stycznia
Baru odszedł. Natomiast Al była zła. Na niego. I na siebie. Oczywiście też się martwiła, jednak w porównaniu do reszty było to znikome. W tej chwili bardziej obchodził ją własny los i to co dla niej oznaczało zniknięcie czarnego basiora. Była zła, że ją uprzedził. Była zła, że zniknął, że zepsuł jej plan. Bo miała odejść ze spokojem w sercu, z myślą że ktoś zajmie się stadem, kiedy jej nie będzie. A teraz? Czy nadal mogła na to liczyć? I wraz z jego odejściem znów to poczuła. Ciężar odpowiedzialności, od której nie było odwrotu. Zbliżające się kajdany, które chciały ją pochwycić, uwięzić. Musiała czym prędzej uciekać. I nienawidziła siebie za te myśli. Patrząc na połamane palce Tin, na rzewne łzy Dalii, jak mogła nie mieć wyrzutów sumienia? Wstyd jej było za samą siebie, za myśli, za egoizm.

Noc 9/10 stycznia
- Tęskniłam. Jak Ci się żyje, kochana? - Czując muśnięcie, wyciągnęła głowę najbardziej jak umiała, ocierając się o pysk przyjaciółki. Końcówka ogona poruszała się delikatnie na boki. Mimo, że wyglądała na niewzruszoną to spotkanie przywołało masę wspomnień i w rzeczywistości była niesamowicie szczęśliwa, czując jej bliskość. 
- I ja również. - Odparła cichym, miękkim głosem. - Spokojnie, choć kłopoty ostatnimi czasy postanowiły same mnie odnaleźć. - Powiedziała, wspominając rany jakie zaledwie kilka dni temu odniosła. Nie chciała jednak zbędnie martwić przyjaciółki, opowiadając o swych zmartwieniach, które niestety zbyt często do niej powracały. - Wiesz, trochę tu smutno bez Was. Trochę samotnie. Mimo, że Stado żyje, mam wrażenie jakbym sama zatrzymała się w czasie. 
- Bez nas? - Kotka zerknęła w górę w oczy wilczycy. Zastanawiała się kogo dokładnie miała na myśli. Dodatkowo trapiło ją kilka innych rzeczy. 
- Bez Was. - Potwierdziła mgliście, nie wyjaśniając nic więcej. Bez Lu, bez Szery, Aspeney, Gloli, Lady Killer, Destroy, Anaid, Kitsune.... bez wszystkich. Bez nich i bez wielu innych osób, zbyt wiele ich było by samica zdołała przywołać ich, nawet teraz, w swych myślach.
Styczeń, później

„Zawsze podziwiałam to jak mocno czujesz.” Aż mnie coś ścisnęło w środku jak to przeczytałam. Mówisz serio? Bo nie jestem pewna czy jest co podziwiać… Tego jest tyle… emocje, uczucia tak sprzeczne ze sobą, że aż mnie od nich mdli. Z drugiej strony zaś mam wrażenie jakbym była pusta, jakby to wszystko było odległe, nic nieznaczące.
Serio tak myślę, nosisz w sobie tyle piękna i smutku zarazem, masz wspaniałe myślenie. Naprawdę, Al, wiem, że to Cię czasem przerasta, ale doceń to, nie każdy tak ma. Ty się zastanawiasz, a niektórzy tylko istnieją.

piątek, 9 stycznia 2015

...

Duch Lasu.
Strażnik.
Opiekunka.
Czuwa i obserwuje.
Rozpościera skrzydła ochrony.
Umiera.
Stare blizny.
Rany znów otworzą.
Znajome kajdany.
Ciężkie, zimne, bezlitosne.
Runą w dół, ciągnąc za sobą.
Koniec. Upadek. Nie ma już nic.
Tylko bezdenna otchłań.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Aldieb - leśny duch o złotych ślepiach.

                    
Kneel, in silence, alone
My spirit bares me
Pray for guidance, towards home
In darkest hours

Kneel (dream within dream we travel)
In Silence (empires of faith unravel)
Alone (sealed with our virtues' treasures)
Kingdom's falling...

Down (who's hand commands this thunder)
In silence (cry as we're torn asunder)
Alone (unto what gods do I call?)
Protect us in our...

Fall away, my soul wandered
Born by grace
I flew on high, sheltered from this thunder
Calling heaven...

 ~***~

Aldieb - Cichy duch, który widnieje na wielu kartach historii stada. Założyła odnowę HOTN, była opiekunką stada, Zasłużoną, Bethą, aż w końcu Alphą. Zawsze pomocna i miła, jednak również szczera i chwilami bezpośrednia.

~***~ 

Take me away from time and season
Far, far away we'll sing with reason
Prepare our throne of stars above me
As the world once known will leave me

~***~


PODSTAWOWE INFORMACJE
Aldieb - Zachodni Wiatr; wiatr, który przynosi wiosenne deszcze.
Dla przyjaciół: Al, All, Alu, Ally, Alek, Alka, Aldi, Alie, Alieb, Alutka, Lutka, Aldiebina, Aldiebinka.
Znana również pod przezwiskami: Zjawa[Zjava], Alleluja, Jeb, Alien. 
Wiek: 7 lat lub więcej.
Wiek posiadanego aktualnie ciała: 5-6 lat.
Płeć żeńska; samica, kobieta.
Gatunek: bliżej nieokreślony, prawdopodobnie mieszanka lisa z wilkiem.
Hierarchia w stadzie: Szaman, uczeń na Maga Powietrza, członek Rady Stada


CHARAKTER
Jest dosyć spokojna i cicha. Skrytość jest Jej główną cechą. Do obcych odnosi się z dystansem i nie od razu pozwala się poznać. Dlatego z pozoru może wydawać się dość chłodna. Gdy ktoś chce to zrobić zbyt szybko, wycofuje się, pozwalając mu krążyć w labiryncie niepewności poprzez nieoczekiwane zmiany w swoim zachowaniu. Ciężko powiedzieć czy za chwilę się uśmiechnie czy zamknie oczy, odwróci się i zniknie. Jednak, gdy się chociaż trochę otworzy bardzo szybko można się do Niej przywiązać. Jest istotą szczerą, często bezpośrednią i mimo, że czasami woli zacisnąć zęby i milczeć, to gdy już się odezwie, robi to z sensem. Potrafi używać ostrych słów w odpowiedni sposób - nie raniąc, a dając coś do zrozumienia. Czasami bywa szczera aż do bólu - woli to niż kłamstwo, przez co ma tylu sprzymierzeńców, co i wrogów. Stara się dotrzymać danego słowa, nawet gdy robi to dość dużym kosztem. Gdy już jakaś osoba zagości w jej sercu, nigdy jej nie zapomni. Potrafi okazać się naprawdę pomocna i miła, a wiele osób, które ją znają, mogłoby rzec, że jest godna zaufania. Czasami odzywa się w niej melancholijna natura, zazwyczaj sprawia wtedy wrażenie zamyślonej, wręcz nieobecnej, błądzącej duchem z dala od jej ciała.
Potrafi zarówno być poważna, jak i dosyć... zwariowana. W życiu szuka czegoś, jednak chyba sama nie jest pewna co to naprawdę jest. Chodzi własnymi ścieżkami i potrafi walczyć o swoje. Gdy się przywiązuje, robi to dosyć mocno, przez co łatwo Ją zranić. Trudno rzecz, czy jest to wadą, czy zaletą, ale jest istotą niezwykle dumną, choć można tego nie dostrzec od razu, gdyż jej zachowanie rzadko kiedy o tym świadczy. Mimo, że można by ją nazwać silną, jeśli wie się, gdzie uderzyć, bardzo łatwo jest ją zranić. Często woli się wycofać, niż uparcie trzymać się przy swoim zdaniu.
I tu pozwolę sobie przytoczyć słowa pewnego pana. Jak bardzo są prawdziwe, nie wiem, ale z całą pewnością szczere: Masz cięty język, kiedy trzeba i w momentach, kiedy obyłoby się bez niego. Mimo wszystko okazywałaś się miła, kiedy trzeba, ale byłaś też mściwa, bo długo rozpamiętywałaś krzywdy. Byłaś też generalnie cicha, ale ożywałaś przy swojej grupce, jak sądzę, przyjaciół. Jesteś uparta, ale dobrze się argumentujesz. I potrafisz nieźle pojechać.”

Kocha głęboką, czarną noc, gwiazdy, srebrzyste światło księżyca... Deszcz. Jego uspakajający szum.
Zapach lasu.
Nie lubi głośnych, gwałtownych dźwięków, na które jest niezwykle wyczulona.



HISTORIA
Obudziła się na brzegu krateru wulkanu. Nie pamięta co działo się wcześniej. W sercu nosiła pamięć swojego imienia, - jedyne co jej pozostało po nieodgadnionej przeszłości. Bez domu, bez rodziny i przyjaciół, bez niczego - wyruszyła w podróż, na poszukiwania straconych wspomnień. Od tamtej pory minęło naprawdę dużo czasu, wiele razy zmieniała się zarówno z charakteru, jak i z wyglądu, poznała wiele osób i dużo przeżyła. Jej pierwszym stadem i domem było LJ[Lwia-Jedność], kiedy zostało zamknięte rodzinę udało się jej znaleźć w SK[stado-kot]. Spędziła tam wiele wspaniałych chwil i nigdy nie zapomni tego okresu. Jednak jak większość ze stad i to w końcu zostało zamknięte. Nie było jej łatwo pożegnać się z domem. Na zawsze porzuciła skórę kotowatego. Już jako biały wilk błąkała się nie wiedząc co ze sobą począć, zagubiła się we własnych myślach i uczuciach. Był to dla niej dość mroczny okres, kiedy pozwoliła całkowicie zatracić się w pierwotnych instynktach, a górę brały nad nią dzikie emocje. W końcu trafiła na Stado Nocy, do którego wcześniej przelotnie należała. HOTN, a właściwie wtedy jeszcze Stado Śmierci pomogło jej podnieść się na nogi i znów wywołać na jej pysku uśmiech.

Losy Aldieb w Stadzie Nocy - w skrócie:
Zima 2008 roku – dołączyła do stada, wtedy jeszcze znanego pod nazwą Stada śmierci i składającego się wyłącznie z koni. Niedługo potem odeszła, czując się źle w skórze roślinożercy.
Wiosna 2008 roku – powróciła do stada już w ciele białej wilczycy, stado istniało jeszcze pod nazwą Stada Śmierci
Od tego momentu żyła w HOTN. Wraz z siódemką innych osób została powołana do grupy Wybrańców, których zadaniem była ochrona stada. Niestety zawiedli, Wandessa zniknęła, 20 listopada 2008 roku nastąpił koniec HOTN.
Dołączyła do Herd Of the Fire, kontynuacji założonej przez Glolę. Gdy i ta próba ratowania stada zawiodła, razem z Venus i Revią 4 lutego 2009 roku założyła Herd Of the Dreams i zaopiekowała się stadem.
21 czerwiec - 6 wrzesień 2009 roku – brała udział w misji na ratunek Wandessie, która zakończyła się pomyślnie.
7 wrzesień 2009 roku – władzę w stadzie znów objęła Wandessa, Aldieb została pierwszą Zasłużoną w odnowionym stadzie
14 maja 2010 roku - Blog został usunięty, a następnie odnowiony HOTN przez Aspeney. Wtedy, za namową irbisicy oraz większej części stada Aldieb zostaje Alphą.
14 maja 2012 roku Aldieb zrezygnowała z władzy, przekazując ją w ręce Tiinkerbell.
6 sierpnia 2012 roku – bez podania powodu i bez pożegnania, odeszła ze stada, opuszczając swój dom i rodzinę.



WYGLĄD ZEWNĘTRZNY
Ciało, w którym obecnie się znajduje ma kształty psowatego. Trudno określić jakiego gatunku, prawdopodobnie jest to jakaś mieszanka wilka i lisa. Nieduża, sylwetka drobna i smukła. 60 cm w kłębie. Futro, zazwyczaj gładkie i błyszczące, dosyć krótkie, dłuższe i znacznie gęstsze na szyi i ogonie, w kolorze ciemnobrązowym. Jednymi z jej charakterystycznych cech są długie uszy, często lekko położone, skierowane w tył. Często można zobaczyć w nich różnego rodzaju kolczyki - od zwykłych wkrętów, po nausznice i zakończone piórami czy też drobnym łapaczem snów kolczyki. Kolejną cechą są długie ciemne, hebanowe włosy, przysłaniające samicy błyszczące oczy. Zdarza jej się zaplatać je w warkoczyki, wplatać w nie liczne koraliki, pióra, wstążki oraz wiele innych ozdób. Na lewej łapie ma widoczną bliznę - pamiątkę po złamaniu, kiedy to centaur wbił włócznię w jej ciało. Na drugiej, przedniej kończynie można dostrzec lekko połyskujący, półprzezroczysty symbol - znak jej mocy powietrza, który pojawił się pod sam koniec misji na ratunek Wandessie. Następną charakterystyczną rzeczą jest jej ogon, niesamowicie długi i puszysty. W niego również samica czasami wplata koraliki i pióra. Często zdarza jej się zwinąć w kłębek i przykryć kitą gęstego, ciepłego futra.
Pośród tych wszystkich cech, uwagę skupiają oczy samicy. Ślepia o barwie płynnego złota. Połyskujące, o intensywnym, przeszywającym spojrzeniu. Niekiedy można z nich bez problemu czytać, jednak w większości są zamknięte dla obcych umysłów. Gdy samicą targają silne emocje, zdaje się jakby wydobywała się z nich złota poświata. Z drugiej zaś strony, gdy ogarnia ją pewnego rodzaju zimna furia, gdy zamyka się w sobie, tłumiąc uczucia głęboko we wnętrzu, stają się zimne, nieprzystępne, jakby całe kryjące się w nich złoto zamarzło.

Postać ludzka
Aldieb posiada przemianę w człowieka. Młoda dziewczyna, na pierwszy rzut oka dwudziestoletnia. Metr siedemdziesiąt. Mimo wzrostu wciąż wydaje się być dość drobna, o szczupłej sylwetce. Niezbyt umięśniona, ale raczej wysportowana. Długie, lekko falowane, ciemne, hebanowe włosy, co rusz opadające jej na twarz. Duże szare oczy, zależnie od światła, przybierające odcień błękitu bądź zieleni. Jasna cera, kształtne usta, ładnie zarysowane brwi. Blizna na lewym ramieniu, po złamaniu. Na plecach słabo widoczne, cienkie blizny, pozostawione przez ostre, niczym sztylety, pazury pumy.
Podobizna: [link]  [link] [link] [link] [link] 


UMIEJĘTNOŚCI 

Pani Powietrza - przydomek, który jako jedna z Wybrańców, otrzymała wraz z mocą, polegającą na władaniu żywiołem powietrza. Potrafi sterować wiatrem, manipulować ciśnieniem, ma zdolności lewitacji i telekinezy. W pewnym stopniu potrafi wpływać na pogodę. Potrafi wywoływać silne wiatry, a nawet, jeżeli się bardzo postara huragany, tornada. Rozumie język wiatru, szepty sylfów i zefirów.
Ma wiele możliwości, lecz korzysta ze swego daru niezwykle rzadko, tylko w razie pilnej potrzeby, gdy nie pozostaje jej już żadne inne wyjście. Dlatego też jej moce nie są rozwinięte na bardzo wysokim poziomie, choć z pewnością można powiedzieć, że umiejętności które już posiada i tak są już nieprzeciętne.
Czasami, gdy władają nią niezwykle silne emocje, jej moc zdaje się wymykać spod kontroli, a w jej otoczeniu wzmaga się gwałtowny wiatr, nawet gdy jeszcze chwilę temu było całkowicie spokojnie.

Dodatkowo, jej moc jest wspomagana przez obecność demona Threiyana oraz powiązany z nim Amulet Feith, który zazwyczaj nosi na szyi. 


Cień - moc, którą otrzymała po wykonaniu misji "Pierścień Czarnego Feniksa". Otrzymała zdolność dosłownego rozpływania się w ciemnościach, poruszania się niezauważona pośród cieni oraz manipulowania cieniami. Nadal uczy się możliwości, jakie może rozwijać, otrzymawszy tę moc.
Niestety, by zyskać tą siłę, musiała coś poświęcić - stała się bezpłodna, już nigdy nie będzie mogła mieć potomstwa.

Natura - Ma wyjątkową więź z Naturą, w szczególności z drzewami. Nie wiąże się to z żadną mocą, ale czasami można odnieść wrażenie, że potrafi w pewnym sensie porozumiewać się z roślinami, czytać w cichym szmerze liści. Nie są to słowa, raczej myśli, odczucia, obrazy.

Zielarstwo, szamanizm - Aldieb rozwijała się także w zakresie zielarstwa i szamanizmu. Nadal ma wiele rzeczy, których musi się nauczyć

Magia - Trudno powiedzieć, żeby samica potrafiła posługiwać się magią. Zna jednak kilka użytecznych zaklęć, którymi potrafi się dość dobrze posługiwać. Zapewne, gdyby chciała, mogłaby się wiele nauczyć, jednak nigdy nie widziała potrzeby rozwijania się w tym kierunku.

Zmiana skóry - Gdy Aldieb pierwszy raz otworzyła oczy, na brzegu krateru wygasłego wulkanu, znajdowała się w ciele srebrnowłosej lwicy. Później wielokrotnie zmieniała ciało, by przybrać formę pantery, konia, kota domowego, białego wilka, aż w końcu obecnej postaci, w której jak na razie pozostała najdłużej.
Trudno powiedzieć, skąd to wiedziała, jednak w jej głowie pozostała znajomość pewnego zaklęcia, czy może raczej rytuału, pozwalającego na zmianę wcielenia. Wymaga to jednak gotowego ciała, skorupy, pojemnika, w które jej dusza mogłaby wejść.
Jako, że samica, nie chciała nikogo zabijać, by go wykorzystać, znalezienie odpowiedniego materiału, było niezwykle trudne. Wyobraźcie sobie - znaleźć zdrowe, w miarę młode ciało, które było na skraju śmierci, nie spowodowanej chorobą, czy wypadkiem. Zdawałoby się, że niemożliwe. Jednak Aldieb radziła sobie jak mogła, czasami już po wniknięciu w nową formę, musiała naprawiać niektóre szkody.
Zdawała też sobie sprawę z tego, że wykorzystywanie w ten sposób czyjegoś ciała jest, krótko mówiąc nie w porządku, jednakże czuła, że tak właśnie powinno to wyglądać, że tak wyglądała jej natura.

Przemiana w człowieka - tak jak i w poprzednim przypadku, zdolność tę posiadła poprzez zaklęcie. Sam proces przemiany jednak nie należał do zbyt przyjemnych czynności. Bolesny, trwający zdecydowanie zbyt dużo czasu. Ból łamanych i składających się na nowo kości tkanek, pulsujący we wszystkich komórkach nerwowych. Zmieniło się to za sprawą Syriusza(O ile dobrze pamiętam, mogłam coś pokręcić. A nawet na pewno, pamiętam tylko, że to był znajomy Luny.), którego zdolności pozwoliły na przeprowadzanie przemiany szybko i bezboleśnie, wręcz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Od tej pory Aldieb nie musiała się martwić specjalnymi przygotowywaniami - mogła zmienić formę w każdej chwili, zależnie od swojej woli.

Okno Duszy - tkanki jej lewego oka obumarły, wskutek trucizny, pochodzącej z wydzieliny demona, z którym Aldieb walczyła. Jednakże Sanetille udało się wyrwać ślepię z Zaświatów. Niestety przyniosło to ze sobą nieoczekiwane konsekwencje - poprzez to oko Aldieb widzi Świat Umarłych. Niematerialne istoty, fantomy, zagubione dusze, które nie potrafią odnaleźć spokoju. 

Skrzydła - potężne, rozłożyste skrzydła o ciemnobrązowej barwie, z czarnymi końcówkami. Pojawiają się bez udziału jej woli, w najmniej oczekiwanych momentach. Aldieb sama nie wie skąd one się wzięły.


TOWARZYSZE I POSIADANE PRZEDMIOTY
Sanetille - Demon przyznany Aldieb za zostanie Zasłużoną w Stadzie Śmierci. 
Sanetille jest demonem o wilczych kształtach, osiągającym wysokość 1,40m w kłębie. Jest wychudzona, pod skórą widać zarysy żeber. Jej sierść jest jednolicie biała. Wielkie, czarniejsze niż najczarniejsza noc ślepia wpatrujące się intensywnie w ofiarę. Przyglądając się im dłużej można w nich dojrzeć jakby płomyki ognia, piekielną czeluść niemającą końca. Sanetille ma zwyczaj pojawiania się we mgle. Zawsze widać tylko niewyraźny biały zarys jej sylwetki, jak u ducha. Jest półprzezroczysta, jej kontury przez cały czas drgają, falują. Dzieje się tak, ponieważ jest zawieszona pomiędzy światami. Będąc w takiej postaci może poruszać się jeszcze szybciej niż zwykle, wręcz można by powiedzieć, że się teleportować z miejsca na miejsce. To właśnie przez tą prędkość, gdy się zatrzymuje część mgły zza światów, przedostaje się do świata ludzi.
Kolejną charakterystyczną cechą jest jej głos. Przez jej gardło wydobywają się jedynie świszczące, szeleszczące i chropowate dźwięki.

Jej pierwotną formą jest demon o kształtach ludzkich, jednak na złość swojej rodzicielce, zazwyczaj przebywała w zwierzęcej przemianie. Po tak długim czasie, został jej ten zwyczaj. Jej proste, jednolicie białe włosy, sięgają jej aż do pleców. Jej zęby upodobniły się do wampirzych, o znacznie wydłużonych i zaostrzonych kłach. Natomiast oczy pozostały takie same. Czarne, niekończące się otchłanie.

*W każdej chwili potrafi błyskawicznie przenieść się pomiędzy światami, a także przenosić się tylko połowicznie, co sprawia, że jest nie do końca materialna i nie można jej zranić.
*Potrafi poruszać się z zawrotną prędkością, natomiast przebywając 'pomiędzy', jej prędkość zwiększa się wielokrotnie, doprowadzając wręcz do 'teleportowania się'.
*Jej oczy można określić jako przejście, okno, czy może tunele, prowadzące do samego środka świata demonów, wprost do jego władcy. Osoby o pewnych zdolnościach i odpowiednim wyszkoleniu, mogą to zobaczyć, zaglądając w nie, a nawet porozumiewać się z osobami po drugiej stronie. Możliwe jest nawet przeniesienie się za pomocą jej oczu, jednak to wymaga ogromnej siły i wiedzy.
*Inną jej umiejętnością jest wpływanie na czas. Oczywiście wyłącznie w bardzo drobnym zakresie. Potrafi przenieść siebie oraz inne osoby w czasie. Używa do tego różnych małych przedmiotów, na których się "zakotwicza", skupiając na nich całą swoją uwagę.
Podobizna: [link] [link] [link] [link] 


Threiyan - jest to spory gryf o umiejętności władania powietrzem oraz w małym stopniu wodą. Jego zdolności pozwalają Aldieb, na jeszcze lepsze korzystanie z jej umiejętności, które samą swą obecnością Threiyan wzmacnia. Demon ten jest w stanie przemieszczać się bezszelestnie. Ujawnia się tylko w obliczu niebezpieczeństwa.  Z natury jest dość przyjazny, lecz nieufny w stosunku do innych. Rzadko kiedy się otwiera, nawet przed brązową samicą. Cechuje się spokojnym i cichym usposobieniem. Jednak w jego żółtych ślepiach można dostrzec, kryjące się w nim spryt i przebiegłość.
Podobizna: [link] [link]

Euzebiusz – krępe, ale niezwykle rozłożyste drzewo, o bujnej, bogatej koronie, pod którym Aldieb zwykła odpoczywać. Przypuszczalnie pochodzi z Afryki. Samicy nigdy nie udało się określić jego gatunku.

Wszystko zaczęło się kiedy Al należała jeszcze do Samotnych Lwów. Jako jedna z nielicznych nie spała w jaskini, za swój dom uznając drzewo. Sypiała na jego gałęzi – dużej, szerokiej, niemal równoległej do ziemi, bądź też pomiędzy wystającymi ponad ziemię korzeniami. Nie musiała się martwić słońcem, gdyż rozłożysta, bujna korona idealnie chroniła ją przed prażącymi promieniami światła. Drobne, nieliczne przedmioty, jakie posiadała trzymała w dziupli, znajdującej się przy rozgałęzieniu.

Któregoś dnia, kiedy całą grupą przesiadywali na polanie, lew imieniem Tanabi ochrzcił drzewo niecodziennym imieniem Euzebiusz. I tak już zostało.

Gdy stado upadło, a Aldieb wyruszyła w dalszą podróż Euzebiusz podążył jej śladem i od tej pory towarzyszy jej aż do teraz. Samica nigdy nie widziała jak się porusza, jednakże zawsze gdy osiedlała się gdzieś na dłużej, natychmiast się pojawiał.

            "Uniósł głowę, a jego antracytowe oczy zdawały się przeszywać moją duszę na wskroś. Nie pasowały do tej młodzieńczej twarzy. Zdawały się należeć do starca, który widział już  więcej niż wiele, a doświadczył jeszcze więcej. Zdawały się być obce, ale jednocześnie czułam, że nie pasowałyby do żadnej innej twarzy.

            Jego ruchy były niespieszne. Wstał powoli, ręką podpierając się na pniu za jego plecami. Po czym zrobił krok w tył, a potem kolejny i tak jak kamień przeszywa toń jeziora, by opaść na dno, on zatonął w magicznym drzewie na nowo stając się z nim jednym."

Niecałe dwa lata temu Aldieb odkryła, że drzewo zamieszkuje Duch. To jego obecność czuła przez te wszystkie lata, jego opowieści wysłuchiwała, zatapiając się w delikatnym szmerze liści. Był jej cichym przyjacielem, towarzyszem, opiekunem...

Więcej: [link]
Podobizna: [link] [link] [link]


Wisior walki – otrzymany w nagrodę za zostanie Zasłużoną. Osoba go nosząca jest niezwyciężona podczas pojedynków. (W praktyce właściwie nigdy niewykorzystywany.)
 
Amulet Feith - Wzmacnia on moc Threiyana i pozwala go przyzywać. Otrzymany w zamian za zasługi w Black Kingdom.
 
Pan Kamycek oraz Gumowy Kurczak – pamiątki z odległej przeszłości, z czasów gdy należała jeszcze do Stada-Kot.
 
Różne drobne przedmioty, uzbierane przez lata. Wstążki, koraliki, pióra, medaliony… zaklęcia i magiczne mikstury, nawet książki, ubrania, sztylety i innego typu przeróżne przedmioty, których obszernej listy nie zna nawet sama Aldieb.

Szmaragdowy kamień - Odsiewnia myśli. Kiedy spojrzysz na niego i zechcesz przestać o czymś myśleć, zabierze tą myśl, a na nim pojawi się niewielki obłoczek, który wędrować będzie po wnętrzu kamienia. Zawsze możesz wrócić do danej myśli, wystarczy tylko chcieć. (Prezent, który otrzymała na stadnej Wigilii w 2014 roku.)



POWIĄZANIA
Bree, Awaria, Shikoku, Florence – przybrane dzieci, którymi opiekowała się przez jakiś czas. Bree przygarnęła jeszcze w LJ. Młoda czarna pantera szybko urosła mimo utraty prawdziwych rodziców szybko zaaklimatyzowała się w stadzie i zaprzyjaźniła się z lwem Roy’em, synem przyjaciółki Aldieb – Rubi.

Pozostałą trójkę, dwa młode lwiątka i nieco starszą tygrysicę, przygarnęła już w Stadzie-Kot. Kocięta pełne energii, z tysiącami pomysłów na sekundę, gdzie tylko się pojawiły można się było spodziewać jakiegoś głupiego dowcipu, co przysporzyło ich opiekunce wiele kłopotów. Gdy osiągnęły wiek dojrzałości opuściły stado, szukając własnej drogi.
Podobizna: [link] [link]

Fene & Tir – dzieci rodzone, poczęte przez proces zapylenia, bądź też już w fazie płodowej przedostały się wprost do jej macicy przez wrota Narnii, ojciec nieznany, choć padały pewne podejrzenia w stronę znajomych drzew i traw. Inną opcją może być podanie pigułki gwałtu bądź innego narkotyku, gdyż aktu seksualnego, pytana nie pamięta. (Istnieje wiele teorii na ten temat, wszystkie równie niewiarygodne.)

Z racji iż Aldieb za dziećmi nie przepada, a wręcz się ich boi, matką była nie najlepszą, co zaowocowało w psychice jej podopiecznych. Przy czym towarzystwo nienormalnych ciotek (patrz: Destroy, Koga, Luna, Anaid i kogo tam jeszcze posiało) wcale na rozwój młodocianych umysłów nie pomagało. (Choć niektórzy mogliby się z tym faktem spierać.)

Tir, z początku nieporadna i rozkoszna klucha wyrósł na osobnika aspołecznego, stroniącego od towarzystwa i więzi rodzinnych. Zaopatrzony w ponurą i nieprzystępną naturę, wkrótce po osiągnięciu dojrzałości opuścił stado i już więcej się nie pojawił, przyprawiając rodzicielkę o głębokie wyrzuty sumienia.

Co innego można powiedzieć o jego siostrze, Fene, która zdecydowanie wdała się w matkę, tak wyglądem, jak i zachowaniem – przy czym tego drugiego ucząc się głównie przez naśladownictwo, choć nie można powiedzieć, że brakło jej ku temu wrodzonych predyspozycji.

Z wyglądu bardzo przypomina swoją matkę – ciemnobrązowe futro, długi ogon i uszy. Jest od niej trochę mniejsza, ma nieznacznie krótsze łapy. Gdy na jej sierść pada słońce, można dostrzec nieznacznie zielonkawe refleksy. Jej ślepia są koloru fioletowego, o pionowej źrenicy. Na wysokości kości policzkowych ma wymalowane czarne znaki runiczne.

Fene otrzymała przydomek Pani Ciszy – pewnego dnia, został jej on nadany przez Tiinkerbell. Nikt nie wie dlaczego, Tin po prostu wiedziała, że tak właśnie jest, że młoda samica ma jakiś związek z Ciszą.

Po za tym odziedziczyła związek z naturą (trudno rzec, po którym z rodziców…), jednak jej zdolności nie są jeszcze dobrze rozwinięte, czy poznane.
Podobizna: [link]

Tiffany – przybrana młodsza siostra, choć nieoficjalnie, jednak tak właśnie Aldieb traktuje skrzydlatą wilczycę. Działająca na nerwy, irytująca, ale cokolwiek by nie zrobiła i tak kochana.

Szera – towarzyszka już od wielu lat. Trudno z czystym sumieniem powiedzieć, że przyjaciółka, ponieważ to słowo jest nieadekwatne do więzi łączącej ją z szarą samicą. Powierniczka myśli.

Można by tu wymienić jeszcze wiele, wiele osób. Wszystkich wspaniałych ludzi, którzy przewinęli się w jej życiu, a których wspomnienie trzyma w sercu. Niestety opisywanie ich wszystkich zajęłoby zdecydowanie zbyt dużo czasu.


INNE INFORMACJE
Z Pamiętnika: "Misje "Wybrańcy, obrońcy stada"; Jeszcze w dawnym HOTN została dobrana grupa ośmiu osób z mocami, która miała bronić stada. Niestety nie udało im się dokończyć misji, więc smoki porwały Wandessę. Jednak po kilku tygodniach wybrańcy znów zostali powołani, niektóre osoby się zmieniły. Prowadziła ich Magika, która okazała się zdrajczynią. Jednak dzięki wytrwałości stada, udało się uratować przywódczynię."

WybrańcyAldieb była jedną z wybranej ósemki, otrzymała moc władania powietrzem. Długo nie mogła uwierzyć, w to co się działo, jednak gdy tylko poukładała sobie wszystko w głowie, natychmiast zajęła się powierzonym zadaniem. Wybrańców, czekało wiele niebezpieczeństw i przeciwników, z którymi zmagali się długo i dzielnie. Niestety, koniec końców, skończyło się to ich klęską - zawiedli. Ich przywódczyni została wzięta w niewolę, a stado upadło.

Misja na ratunek Wandessie - odbyła się za czasów Herd Of The Dreams. W tamtym okresie słyszało się plotki, według których Wandessa była przetrzymywana w niewoli i można było znaleźć sposób by ją uratować. Niedługo potem zjawiła się Magika, a w stadzie wybrano grupę, która miała podołać niebezpiecznej misji. Tak jak i poprzednim razem wybrano ósemkę, a jedną z przydzielonych osób była właśnie Aldieb.
Zadanie zakończyło się pomyślnie, Wandessa została uratowana, a Stado Nocy powróciło. Niestety jedna osoba już nigdy nie powróciła, Gold Fire tę wyprawę przypłaciła własnym życiem.

Zadanie - "Pierścień Czarnego Feniksa" - "Twoim zadaniem jest odnalezienie Mrocznego Sanktuarium, w pobliżu którego przebywa ten ptak. Z pomocą przyjdzie Ci właściwości rangi ‘cień’. Dzięki niej możesz skutecznie tropić. Gdy odnajdziesz feniksa, musisz zdobyć jego pióro, jedyne, które ma na sobie znak Pierścienia Śmierci. Na drodze spotkasz wiele przeciwników, a ponieważ udajesz się do Mrocznego Sanktuarium, będą to Twoje najgorsze koszmary."

Misja, która polegała na udaniu się do Mrocznego Sanktarium, by tam zmierzyć się ze swoimi najgorszymi koszmarami i odzyskać pióro Czarnego Feniksa, o niesamowitych, magicznych właściwościach. Aldieb długo krążyła po ciemnych korytarzach, błądząc pośród własnych lęków i obaw, wędrując na pograniczu snu i jawy, rzeczywistości i nierealności. 
Udało jej się przetrwać i przejść przez ten piekielny labirynt, jednak w momencie kiedy już zbliżała się do wyjścia, los postawił na jej drodze Strażnika Sanktuarium. Ognistego demona, o potężnej, smoliście czarnej sylwetce i płonących ślepiach. Pozostawiona bez wyboru, musiała się z nim zmierzyć. Podczas walki, jego żrąca, trująca krew dostała się do jej oka, a wkrótce potem z wycieńczenia i wskutek odniesionych ran, straciła przytomność Po walce z monstrum umierała.
"Zatoczyłam się na uginających się pode mną łapach i upadłam, prawie lądując pyskiem w strumieniu. Podciągnęłam się jeszcze parę centymetrów, czując nagła potrzebę zanurzenia łba w lodowatej cieczy. Byleby ugasić ten ból, rozchodzący się mroźnymi mackami od płonącego oka. 
Nachylając się nad wodą, zobaczyłam coś co kazało mi się zatrzymać. Złote ślepię utonęło w smolistej czerni, jakbym przejęła cechy własnego demona. Oszalałam. Oszalałam i pochłonie mnie mrok. Mrok, mrok… ciemna czerń wszędzie wokół. Światła zgasną jak na życzenie."
Wtedy do akcji wkroczyła Sanetille - siostra Risplendente, która w Sanktuarium odbywała swą karę. Przegoniła czarną, by potem przenieść umierającą samicę na powierzchnię. Udało jej się częściowo ją uleczyć, natomiast martwe już ślepię wyrwać ze świata śmierci. Niestety skończyło się to tak, że przez jej lewe oko widzi Świat Umarłych, zagubione dusze, które nie mogą odnaleźć spokoju.

Mimo, że Demonica wykonała niesamowitą pracę, przywracając Aldieb życie, zainfekowana krew wciąż krąży po jej żyłach, zatruwając ciało, umysł i myśli. Zabija niezwykle powoli, bez pośpiechu, prawie niezauważalnie... a jednocześnie skutecznie. Jest dręczona, przez koszmary i upiorne wizje. Często miewa irracjonalne lęki. Przy czym widzenie duchów w niczym jej nie pomaga.

Można by zadać pytanie, czemu samica zdecydowała się na tak niebezpieczną wyprawę. Czy opłacało się ryzykować własnym życiem, tylko po to by zyskać jakąś moc?

Niestety sprawa nie jest taka prosta, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Wszystko sprowadza się do przejęcia przez Aldieb władzy nad stadem. Została przywódczynią, przyznawała zasługującym na to członkom stada tytuł Zasłużonego, z którym, między innymi, wiązało się otrzymanie własnego demona. Jednak samica nie miała takiej władzy nad nimi, jak poprzednia Alpha. Nie była Wandessą - Panią Śmierci. A ta, nie przekazała jej oficjalnie władzy. Wkrótce demony zorientowały się, że zostały oszukane, szukając sprawiedliwości, zażądały życia złotookiej. Aldieb, mając na karku czyhające na nią stworzenia piekieł, łapała się ostatniej deski ratunku. Zdobywając się na odwagę, czy może raczej desperację, postanowiła zawrzeć układ z prześladowcami. Miała otrzymać cenny czas, który miał jej pozwolić na udowodnienie demonom iż zasługuje na miano przywódczyni stada, zasługuje na to, by sprawować nad nimi kontrolę. Trudno orzec dlaczego się zgodziły, być może chciały móc dłużej patrzeć na jej cierpienie, mieć więcej sposobności do jej poniżania.

Samicy udało się wykonać misję, zyskała nowe moce, a w między czasie przy jej boku pojawił się Threiyan. Wtedy w towarzystwie dwóch demonów oraz bliskiego jej Wiatru, zstąpiła do Królestwa Demonów. 


~***~ 

Take me away upon a plateau

Far, far away from fears and shadow
Strengthen my heart in times of sorrow
Light the way to bright tomorrows

~***~ 

-------------------
*Fragmenty tekstów pochodzą z piosenki: Globus - Take Me Away
**Reszta tekstu pisanego kursywą pochodzi z moich starych opowiadań, dotyczących tej postaci, bądź z Pamiętnika.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

The hole.

[30.01.2012, - ]

- O, patrz. Dziura.
- Co jest w tej dziurze?
- Nie wiem. Chcesz wiedzieć?
- Tak.
- Ale, żeby się dowiedzieć będziemy musieli do niej wejść.
- To źle?
- Nie wiemy, co możemy tam zastać.
- Na przykład co?
- Wszystko.
- Co to jest wszystko?
- Wszystko… jest przeciwieństwem niczego.
- Musi być strasznie ciasno w tej dziurze.
- Możliwe. Więc wyobraź sobie, że wchodzisz do takiej dziury i okazuje się, że ma zupełnie inny kształt niż ty.
- Wtedy można wyjść.
- A co jeśli nie sięgasz do wyjścia?
- Musisz tam zostać.
- Na zawsze sam.
- Chyba, że ktoś inny też wejdzie do dziury.
- To będziecie sami we dwoje.
- Jak można być samym we dwoje? Przecież jesteś ty i ktoś jeszcze.
- …
- A co jeśli ktoś wszedł do tej dziury i nie może się wydostać? Musimy mu pomóc!
- To już nie jest nasz problem.
- Czemu nie nasz?
- Bo, gdybyśmy martwili się o każdego człowieka na ziemi, nie starczyłoby czasu dla nas samych.
- Nie da się żyć bez czasu?
- A próbowałeś kiedyś?
- Nie.
- Ja też nie.
- Nie wejdziemy do tej dziury, prawda?
- Nie.
- Myślisz, że dziury są niebezpieczne?
- Czasami.
- Skąd wiedzieć kiedy są, a kiedy nie?
- Tego nie można wiedzieć.
- Rzeczywiście są niebezpieczne.
- Tak.
- Idziemy?
- Tak.
- Więc chodźmy.
- Chodźmy.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Everything.

[30.08.2010, HOTN]

Dobra… chcieliście poznać moje zdanie, wiedzieć co myślę. To macie.
W sumie już kilka razy myślałam nad tym, żeby napisać taką notkę. Więc czemu tego nie zrobiłam…? Bałam się. Bałam się, co sobie pomyślicie, że kogoś znowu niechcący skrzywdzę, że nie zaakceptujecie tego co mówię…
Zresztą… przecież po co mówić przykre słowa, skoro i tak nic nie zmienią? Więc nie pisałam.

To co powiem raczej nie będzie miłe, dlatego z góry przepraszam jeśli kogoś uraziłam.

Jakoś tak w czerwcu, na chat przyszła Madame Albino, która jak się później okazało była Glolą, przeprowadziłam z nią długą i dość bolesną rozmowę.

00:44:33 <Aldieb>Witaj
00:44:35 <~Madam_Albino>Witajcie.
00:44:45 <~Mi_>Witaj
00:44:53 <~Mi_>łaaa jak fajnie :3
00:45:01 <~Madam_Albino>*Klacz stąpając delikatnie podeszła do obecnych.* Przeszkadzam?
00:45:05 <~Mi_>ale co mogłabym robić?
00:45:10 <~Mi_>nie, skąd.
00:45:18 <Aldieb>Mi, jeśli chodzi o Pamiętnik, to zajmują sie nim już 3 osoby, mogłabyś pomagać przy WoHOTN, bo tam nic sie nie dzieje, lub przy ramkach
00:45:46 <~Madam_Albino>WoHOTN?
00:45:51 <~Madam_Albino>Jesteście HOTN?
00:46:04 <Aldieb>owszem.
00:46:17 <~Mi_>mogę, mogę ;d mogę robić wszystko
00:46:17 <~Madam_Albino>*Spojrzała z niedowierzaniem.* Ale świetnie...
00:46:32 <~Madam_Albino>A mówią, że nigdy Was nie ma na czacie.
00:46:40 <~Mi_>skoro jesteśmy na tym czacie to jesteśmy też w HOTN *parsknęła*
00:46:40 <Aldieb>*zaśmiała się*
00:46:43 <Aldieb>jesteśmy, ale nie na tym
00:46:46 <~Mi_>eee,,,
00:46:49 <Aldieb>zwykle przebywamy na spikerii
00:47:08 <Aldieb>Mi, nie bądź opryskliwa ;p
00:47:22 <~Madam_Albino>A, tak. A wysłałybyście mi zaproszenie?
00:47:37 <Aldieb>dobrze, podaj e-mail
00:48:05 <~Madam_Albino>zw
(…)
00:49:34 <~Madam_Albino>jj
00:49:37 <~Madam_Albino>mail?
00:49:41 <Aldieb>tak.
00:49:43 <~Madam_Albino>balba@vp.pl
00:50:02 <Aldieb>zaproszenie wysłane
00:50:08 <~Madam_Albino>Robicie jeszcze jeden zlot?
00:50:12 <Aldieb>tak.
00:50:18 <Aldieb>a nawet dwa ;3
00:50:20 <~Madam_Albino>A gdzie?
00:50:27 <Aldieb>w Warszawie i Krakowie
00:50:40 <~Madam_Albino>Ale świetnie! Kiedy?
00:50:46 <Aldieb>28 czerwca
00:50:53 <Aldieb>o ile wszystkim będzie pasować
00:51:05 <Aldieb>przynajmniej ten w Wawie
00:51:14 <Aldieb>bo co z tym w Krakowie to jeszcze niewiadomo
00:51:42 <~Madam_Albino>Ale to w poniedziałek?
00:51:52 <Aldieb>mhm
00:51:56 <Aldieb>koniec roku szkolnego
00:52:05 <Aldieb>więc raczej wszyscy będą mieli wolne ;p
00:52:15 <~Madam_Albino>A no tak.
00:53:42 <~Madam_Albino>A dlaczego jesteście na flash chacie, skoro zawsze podobno na spikerii?
00:54:00 <Aldieb>dlatego że postanowiłam wznowić stary zwyczaj copiątkowych ognisk
00:54:05 <Aldieb>na flashu
00:54:14 <Aldieb>wgl kiedyś byliśmy wyłącznie na flashu
00:54:20 <Aldieb>ale potem flash zaczął się psuć
00:54:26 <Aldieb>i potrzebowaliśmy chata zastępczego
00:54:43 <~Madam_Albino>Ale przecież ogniska były w soboty.
00:54:56 <~Mi_>ale będą w piątki...
00:54:58 <Aldieb>na początku na spice, byliśmy tylko gdy flash sie psuł, potem robiliśmy tam imprezy, potem czasem tam a czasem na flashu, a potem wyszło że siedzieliśmy tylko na spice Oo"
00:55:05 <Aldieb>w soboty i w piątki c:
00:55:54 <~Madam_Albino>A jak to jest, że już nie macie alfy?
00:56:01 <Aldieb>em...
00:56:05 <~Madam_Albino>To znaczy tej wcześniejszej.
00:56:33 <Aldieb>Też chciałabym wiedzieć. *mruknęła* Alpha usunęła bloga, bez słowa wyjaśnienia.
00:56:52 <~Madam_Albino>Jak to?
00:57:05 <Aldieb>tak to.
00:57:45 <~Madam_Albino>Dziwne...
00:58:03 <Aldieb>Glola robiła wiele dziwnych rzeczy.
00:58:14 <Aldieb>czy raczej Wandessa, wszystko jedno.
00:58:23 <~Madam_Albino>Coś jeszcze zrobiła?
00:58:45 <Aldieb>owszem, jednak nie będę zdradzać wszystkich sekretów, ledwo co poznanej osobie.
00:59:01 <~Madam_Albino>Przepraszam. A jakiś mały sekrecik?
00:59:05 <Aldieb>Po za tym wiem o rzeczach, które nie są znane wszystkim, nie chciałabym się przypadkiem wygadać.
00:59:16 <Aldieb>hmm..
00:59:34 <Aldieb>no dobra, niech będzie, powiem to o czym wiedzieli wszyscy.
00:59:54 <~Madam_Albino>Wal.
01:01:21 <Aldieb>po tym jak haker usunął HOTN i zostało odnowione, Glola postanowiła umrzeć. Nawet nie napisała żadnej otki, wykasowała swoje zdjęcie z albumu, ja dowiedziałam się o tym dużo później, potem na zlocie ustaliliśmy że ją uraujemy, były ustalone już kolejność pisania opowiadań itd. a potem nie stąd ni zowąd nagle usunęła bloga.
01:01:43 <Aldieb>trduno powiedzieć co nią kierowało.
01:01:58 <~Madam_Albino>Niee, napisała notkę.
01:02:09 <~Madam_Albino>Napisała, jak wkracza w światłość.
01:02:17 <~Madam_Albino>I urywki z etapów JEj życia.
01:02:18 <~Madam_Albino>I Al
01:02:23 <~Madam_Albino>jesteś zajebistą alphą.
01:02:24 <~Madam_Albino>Kocham Cie.
01:02:28 <~Madam_Albino>c:
01:02:30 <Aldieb>...
01:02:31 <~Madam_Albino>Sama nie wiem
01:02:35 <~Madam_Albino>czy wytrzymałabym tyle
01:02:42 <~Madam_Albino>z kimś tak wkurzającym
01:02:43 <~Madam_Albino>xD”
01:02:47 <~Madam_Albino>Niee
01:02:47 <~Madam_Albino>wiem.
01:02:50 <~Madam_Albino>Nie wytrzymałabym.
01:02:51 <~Mi_>Glola... XD
01:02:55 <~Madam_Albino>Wymiatasz xD
01:03:04 <Aldieb>jezu ><
01:03:07 <~Madam_Albino>xDD
01:03:16 <~Mi_>zjadł Cię ktoś kiedyś?
01:03:21 <Aldieb>wiesz że Cie nie lubie? |D
01:03:22 <~Madam_Albino>I wracam jako gupia Madame Albino 8F
01:03:29 <~Madam_Albino>Tylko nie mówcie xD
01:03:31 <~Madam_Albino>Wieem, wieem.
01:03:32 <~Madam_Albino>xD
01:03:41 <~Mi_>przeczytaj lepiej, co napisałam w notce o zlocie..
01:03:55 <~Madam_Albino>Kej kej o_O
01:04:16 <~Madam_Albino>O nie xD
01:04:40 <~Mi_>o taaaaaak ;d
01:05:13 <~Madam_Albino>Będę na tym zlocie, wesz?
01:05:21 <~Madam_Albino>Tylko będę udawaąć, że mnie nie ma xD”
01:05:22 <~Madam_Albino>Tzn.
01:05:26 <Aldieb>i dobrze, będę mogła Cie pobić |D
01:05:32 <~Madam_Albino>Będę się podporządkowywać
01:05:38 <~Madam_Albino>Aż tak bolało, Al?
01:05:39 <~Madam_Albino>XD
01:05:42 <~Mi_>akurat, akurat ;d
01:05:51 <Aldieb>Ty? o_o *próbuje se to wyobrazić, ale marnie jej idzie xD*
01:06:13 <Aldieb>żebyś wiedziała Glo.
01:06:27 <~Madam_Albino>xD”
01:06:40 <~Madam_Albino>No aale.
01:06:45 <~Madam_Albino>Jam jest mada
01:06:51 <~Madam_Albino>nie umiąca pisać
01:06:53 <~Madam_Albino>8D
0107:41 <Aldieb>kurwa |D wzbudzasz we mnie tak mieszane uczucia że mi sie rzygać chce O_o"
01:07:51 <Aldieb>huh. nie chce mi się do nich iść.
01:07:55 <~Madam_Albino>Ale dlaczegosz?
01:07:59 <~Madam_Albino>Al.
01:08:03 <~Madam_Albino>o_O
01:08:13 <~Madam_Albino>Nie waż się obrzygiwać Nam polany.
01:08:31 <Aldieb>mhm, dobra, obrzygam wyłącznie Ciebie *szczerz*
01:08:44 <~Madam_Albino>Kej ^^
01:08:54 <~Madam_Albino>I tak jako Mada jakaś sraczkowata będę o_O”
01:08:57 <~Madam_Albino>Alciu, a dlaczemu?
01:09:43 <Aldieb>długo by mówić.
01:10:06 <~Madam_Albino>A móf, móf.
01:10:35 <Aldieb>uch, ale ja sie wstydzam oo”
01:10:58 <~Madam_Albino>o_O
01:11:00 <~Madam_Albino>Hmm.
01:11:02 <~Madam_Albino>xDD
01:11:07 <~Madam_Albino>Nie wstydzaj.
01:11:08 <~Madam_Albino>y__y
01:11:27 <Aldieb>no dobra... >>
01:11:38 <~Madam_Albino>8D
01:14:32 <Aldieb>Czuje sie przez Ciebie zdradzona, boś sie po raz kolejny zabiła, okazało sie że Nas oszukiwałaś i Ci kurna wierzyłam, a potem jeszcze zamknęłaś HOTN i nie wiem dlaczego. Ale mimo to nie potrafie przestać Cie kochać bo jesteś taką mega zejebistą osobą i wgl. ale nie jestem wstanie Ci ufać i nie wiem ile potrwa bym znów mogła Ci zaufać. Jednoześnie mam ochote Ci przywalić i Cie wytulać. Ogólnie rzecz biorąc nie wiem co robić.
01:15:13 <~Madam_Albino>o_O
01:15:17 <~Madam_Albino>Dziwna jestem.
01:15:29 <~Madam_Albino>I o tym, że jestem Wan, to wszyscy wiedzieli. u__u
01:15:45 <~Madam_Albino>I też się czuję zdradzona.
01:15:48 <Aldieb>Tak, ale ja jestem tępą idotką i nie wiedziałam.
01:15:55 <~Madam_Albino>No ale nawet jako prawdziwy lis, byłabym już stara.
01:16:05 <~Madam_Albino>u__u
01:16:22 <~Madam_Albino>I ja też nie wiem, dlaczego zamknęłam HOTN.
01:16:26 <~Madam_Albino>I nie ma już HOTN.
01:16:29 <~Madam_Albino>Taka prawda.
01:16:30 <~Madam_Albino>^^
01:16:36 <~Madam_Albino>Jest Wasza sekta.
01:16:41 <~Madam_Albino>Przujmująca najsilniejszych.
01:16:42 <Aldieb>Sekta?
01:16:47 <~Madam_Albino>sekta, sekta.
01:16:55 <~Madam_Albino>Lu, Des i Scar nie chciały nawet mnie słuchać.
01:16:58 <~Madam_Albino>Ubzdurały sobie
01:17:02 <~Madam_Albino>że Net jest zła.
01:17:07 <~Madam_Albino>I że nigdy się nie zmieni.
01:17:15 <~Madam_Albino>A ona wcześniej godzinami mi pisała
01:17:23 <~Madam_Albino>że HOTN było jej pierwszym domem
01:17:28 <~Madam_Albino>i że żałuże tego, co zrobiła
01:17:31 <~Madam_Albino>i że chciałaby wrócić
01:17:35 <~Madam_Albino>tylko jej nie akceptują.
01:17:39 <~Madam_Albino>Ja oczywiścioe móiwłam
01:17:43 <~Madam_Albino>że zaakceptują.
01:17:46 <~Madam_Albino>bo to jest HOTN.
01:17:50 <~Madam_Albino>Ale to nie jest HOTN.
01:18:06 <~Madam_Albino>Nawet pokemony zostają w swoim tempie wykraczane.
01:18:12 <~Madam_Albino>Sekta.
01:18:19 <~Madam_Albino>Czegoś, co ja stworzyłam.
01:18:23 <~Madam_Albino>A mnie w tej sekcie nie ma.
01:18:27 <~Madam_Albino>Patrzą na mnie z góry.
01:18:41 <~Madam_Albino>Że mnie nie potrafią, wybaczyć, bywa.
01:18:43 <~Madam_Albino>Że jej...
01:18:45 <~Madam_Albino>nie.
01:18:47 <~Madam_Albino>To nie HOTN.
01:18:57 <~Madam_Albino>Ty Al jesteś taka, jakimi wszyscy być powinni.
01:19:04 <~Madam_Albino>Na takiego nataczywca jak Mada
01:19:13 <~Madam_Albino>Des by się już rzuciła jakiś czas temu.
01:19:15 <~Madam_Albino>Aaameeen.
01:19:51 <Aldieb>I co według Ciebie mam odpowiedzieć na te słowa?
01:20:25 <~Madam_Albino>Hymm.
01:20:34 <~Madam_Albino>Osoba, z którą ja teraz gadam z godzinami na kompie
01:20:42 <~Madam_Albino>tylko że cholera boję się do niej odezwać w rlu
01:20:49 <~Madam_Albino>chociaż już się umówiliśmy na środę
01:20:53 <~Madam_Albino>odpowiedziałąby
01:20:54 <~Madam_Albino>lol.
01:21:40 <~Madam_Albino>Taa, zniecierp mnie,
01:21:49 <~Madam_Albino>I tak już mnie wszyscy niecierpią.
01:21:53 <~Madam_Albino>I dobrze sądzą.
01:22:14 <Aldieb>Nawet gdybym chciała nie potrafiłabym Cię zniecierpić.
01:22:37 <~Madam_Albino>u__u
01:22:46 <~Madam_Albino>Mogę Ci pomóc >__<
01:22:49 <~Madam_Albino>Hmm..
01:22:52 <~Madam_Albino>Nie, nie mogę.
01:22:54 <~Madam_Albino>y_y
01:23:05 <Aldieb>A czemu tak Ci na tym zależy?
01:23:45 <~Madam_Albino>Nie, nie zależy mi.
01:23:52 <~Madam_Albino>Ale sądziłabyś prawidłowo.
01:24:02 <~Madam_Albino>Jak wszyscy.
01:24:03 <~Madam_Albino>c:
01:24:10 <Aldieb>serce nie idzie w parze z rozumem.
01:24:26 <~Madam_Albino>u__u
01:24:46 <~Madam_Albino>Al kocie...
01:24:48 <~Madam_Albino>Aj mast goł on.
01:24:53 <~Madam_Albino>TT__TT
01:24:55 <~Madam_Albino>Jeszcze sie spotkamy.
01:25:02 <~Madam_Albino>;__;
01:25:05 <~Madam_Albino>Kocham Cie.
01:25:10 <~Madam_Albino>I niecierp mnie.
01:25:18 <~Madam_Albino>Żeby nie być inną.
01:25:25 <~Madam_Albino>I zrób z tego gówna HOTN...

Glolu, jeśli nie chciałaś żeby ktoś poznawał treści tej rozmowy, to przepraszam, ale uznałam, że to jest zbyt ważne.

Nie potrafiłam się pogodzić ze słowami Gloli. Prawda była zbyt przerażająca, nie mogłam, nie chciałam w nią wierzyć.
Minęły dwa miesiące, przez ten czas zdążyłam zrozumieć, że Glola miała rację… W dodatku co chwila znajdowałam coś co potwierdzało jej słowa. Za każdym razem kiedy to sobie uświadamiałam bolało jeszcze bardziej i nie wiedziałam jak temu zapobiec.
HOTN już nie jest HOTN, zmieniło się. Są inne osoby, a te co były dorastają, zmieniają się. Ja również.
HOTN kiedyś była rodziną, otwartą dla wszystkich, tolerancyjną, pełną miłości i śmiechu.
Na chaty wchodziło się rzadziej, ale jeśli ktoś już tam był to przez cały czas się coś działo. Były śmiechy, wygłupy, rozmowy. A teraz…? Na chatach właściwie zawsze ktoś jest, ale przez większość czasu wszyscy zamulają.
Nie no jasne, od czasu do czasu jest naprawdę fajnie.


Kolejna rzecz. Kiedyś większość to byli ‘krejzole’ czy ‘pokemony’ jak wyraziła się Glola, pewnie też tzw ‘plastiki’, lub po prostu normalne osoby. Jedyną osobą mroczną była Wandessa. Potem jeszcze LadyKiller i taka jedna, z fotą od chaoslavawolf, białym wilkiem z krwią cieknącą mu z pyska, nie pamiętam imienia. A teraz? Demony, wampiry… W opowiadaniach krew się leje, są ponure, smutne… Ja rozumiem, że nie można przez cały czas być wesołym, ale bez przesady, nikomu nie zaszkodzi od czasu do czasu wesołe, śmieszne opowiadanie. Trochę radości.

Zboczenie. O czym rozmawia się teraz na chatach? Seks, gwałt, alkohol. Nie mówię, że przez cały czas, ale bardzo często. Zawsze w HOTN były osoby zboczone, ja nic przeciw temu nie mam, ale bez przesady. Nie powinno być tak że wszystko się kojarzy[a nawet jeśli nikt nie musi się tym dzielić z całym światem], seks i zboczenie nie powinno być cały czas głównym tematem. Gwałt na głównym chacie? Nie no, zajebiście… Byłam kiedyś na takim jednym stadzie, DK[dzikie-koniee], było tam trochę podobnie, na chacie się gwałcili, gadali o seksie itd. Tzn osoby które były w stadzie od dawna z mocnymi charakterami. JA byłam nowa i nieśmiała. Z całą pewnością nie pomogło mi się to zaaklimatyzować. Po za tym bycie przy czymś takim nie byo przyjemne i nadal nie jest.
Tak, tak ja sobie mogę gadać, bo nie jestem zboczona, nie no spoko, ale są inne osoby które też nie są, nie wszyscy mają ochotę wysłuchiwać takich tekstów, a gwałcić się możecie na privie jeśli już Wam tak na tym zależy.

I czasem moglibyście pomyśleć o innych, a nie tylko o sobie… Ostatnio była taka sytuacja na chacie, Acebir nie mógł wejść na spikę, bo ciągle go wywalało, więc Anaid zaproponowała żebyśmy wszyscy przeszli na chata. Jaka była reakcja? Nie, my nie idziemy, bo nie lubimy flasha. Au…? Było to co najmniej.. nieprzyjemne.

Dobra, chyba zboczyłam z tematu. Po kolei…

Persefona z HON II zerwała z nami sojusz. Spytałam się dlaczego. Jej odpowiedź: Ponieważ HOTN jest innym stadem z inną przywódczynią.

Team napisał w swoim opowiadaniu, że HOTN kojarzy mu się z SW. Niby takie niewinne zdanie, ale naprawdę mnie zabolało. Tym bardziej, że doznałam niemiłych przeżyć z ich przywódczynią. Pomijając to, że nigdy wcześniej nie porównałabym HOTN do takiego stada… HOTN nie dało się porównać z żadnym innym stadem, było jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne, było rodziną, prawdziwą. Jak widać już nie jest.

Rozmawiałam z pewną osobą, która kiedyś długo należała do HOTN i nadal obserwuje stado, stwierdziłą to samo, HOTN już nie jest tym samym stadem. Co jej przeszkadzało? Podział na grupy, zboczenie…
Co powiedziała LadyKiller kiedy przeprowadzałam z nią wywiad? Przeszkadza jej podział na grupy.

A ostatnio jeszcze notka Jokera. W większości z tego co powiedział zgadzałam się z nim. Nie mówię, że ze wszystkim, nie powinien był w ten sposób obrażać stado, ale mimo wszystko w większości miał rację…

Draco, wiem As, że go nienawidzisz i tak dalej, masz swoje powody żeby się tak zachowywać, mimo to uważam, że ma prawo tu być, jak każda inna osoba. Przyczepiłaś się do niego z powodu zmiany koloru, na którą, mimo że nie ma takiego zakazu w regulaminie, wyraziłam zgodę, bo się o to zapytał.

HOTN jest tolerancyjne…? Raczej było.
Oczywiście pokazałam to na konkretnym przykładzie, ale były i inne, ktrórych nie opiszę, z powodu mojej słabej pamięci.

Netetity. W sumie nawet nie wiem za co wszyscy ją tak nienawidzą, chyba byłam wtedy nieobecna, albo coś. W każdym bądź razie też mnie wkurzała i pewnie też byłam dla niej nie miła.
Ale teraz Net się zmieniła. Rozmawiałam z nią kilka razy, jest zupełnie inna. Mówiła że tęskni za HOTN. Pragnęłam zaproponować jej by wróciła, więc czemu tego nie zrobiłam? Bo wiedziałam jaka byłaby reakcja większości z Was…
Wchodze na chat i słysze jak Des i Scar chcą ją zabić. Acha, fajnie.
Nie każdy jest idealny, nie każdy jest mądry, nie każdy potrafi zachowywać się poważnie, mrocznie, strzelać inteligentnymi, błyskotliwymi tekstami. I nie ma w tym nic złego. Ale nie, jeśli nam nie pasuje to trzeba unicestwić. Tak jest łątwiej zamiast zastanowić się czy to z nami może w takim razie jest coś nie tak? Może to my powinniśmy się zmienić, zamiast obaraczać winą drugą osobę. Nie, łatwiej jest wszystko zwalić na innych, a jak się Wam nie podobają to zabić. No jasne.
Net jest inną osobą, mimo to nikt nie chce dać jej drugiej szansy. Ja tego nie rozumiem. Destroy, ile razy kłamałaś, zabijałąś i oszukiwałaś? A mimo to nadal tu jesteś. Więc czemu nie Netetity?

Glola kazała zrobić mi z tego gówna HOTN. Ha. Łatwo powiedzieć. Próbowałam, starałam się, być może nie wystarczająco… ale nie potrafię. Nie potrafię tego zrobić, a ta świadomość sprawia że nie przesypiam nocy.

Tak, wiem, żyję przeszłością. Dręczą mnie wspomnienia, tęsknie za tym co było i już nigdy nie będzie. Mimo to chciałabym żeby stare HOTN wróciło.

Mimo to nie potrafię… nie chciałam być alphą, nigdy, i nadal nie chcę. To nie dla mnie, uważam że się nie nadaję. Po za tym jestem egoistką. Nienawidzę decydować, być za coś odpowiedzialną. Ja niby jestem dobrą alphą? Swietnie sobie radzę? Możliwe, ale jak widać nie wystarczająco…

Tyle.

`Aldieb
Rada HOTN (12:54)