[18.03.2010r., Stado Wolności]
Biegłam przez równinę, rozkoszując się wiatrem wplątującym się w moje futro. Brakowało mi tego… tej przestrzeni, wolności… i samotności. Owszem, jestem towarzyską osobą, ale czasem potrzebowałam pobyć sama. Niestety moja swoboda właśnie została zakończona. Zwolniłam z westchnieniem i spojrzałam w stronę, gdzie zaczęła formować się mgła, a zaraz potem wyłoniła się z niej biała postać. Sanetille. Dawno jej tu nie widziałam. I dobrze. Odkąd zostałam na nią skazana, musiałam się liczyć z ciągłą jej obecnością. Na HOTN, kiedy przesiadywałam na swoich terenach, odpowiadało mi jej towarzystwo. Ale nie tutaj… SW i HOTN to dwa zupełnie inne światy…
Demon podszedł do mnie, wykrzywiając pysk pełen śmiercionośnych kłów, w ironicznym uśmiechu.
- Widzę, że nie cieszysz się z mojego przybycia. – powiedziała swym chropowatym głosem, ze świstem przeciągając spółgłoski, po czym zachichotała wrednie.
- Nie. - warknęłam z irytacją. Jej obecność wywołała we mnie wszystkie negatywne uczucia, jakkich doznałam przez ostatni tydzień. – Idź stąd.. – mruknęłam już łagodniej, spoglądając na nią błagalnie.
Zmróżyła oczy, przyglądając mi się przez chwilę, po czym skinęła głową i rozpłynęła się we mgle.
I nagle poczułam się okropnie samotna. Głupie no nie? Najpierw gadam, że chce być sama, a potem mi to przeszkadza. Nie podobała mi się ta przeraźliwa cisza. Ani żywej duszy. Nawet ptaków nie było słychać. Musiałam coś z tym zrobić. Pobiegłam do jaskini mojej przyjaciółki, która od początku powstania SW zawsze mnie wspierała.
Weszłam do groty i spojrzałam na rozwaloną na swoim posłąniu Luiranę.
- Buu!! – wrzasnęłam i skoczyłam na nią. Lwica podskoczyła z krzykiem i spojrzała na mnie zamglonym wzrokiem.
- Co jeeeest? – spytała ziewając i patrząc na mnie niemrawo.
- I kto tu jest leniem? – mruknęłam i parsknęłam śmiechem, wywalając Lu z łóżka.
- Ej, żarty sobie robisz? Mam prawo spać kiedy mi się podoba i nie życzyłam sobie żadnej darmowej pobudki. – oburzyła się, patrząc na mnie rozeźlona.
Patrzyłam na nią, próbując niewybuchnąć śmiechem.
- Najpierw się ogarnij, bo nie mogę z Tobą rozmawiać jak tak wyglądasz. xD
- No dobra, dobra, ale zobaczysz, odpłace Ci się za to! – zawołała znikając w jakiejś części groty, niedostępnej moim oczom.
Ległam na jej mięciutkie posłanie. Nic dziwnego, że nei chciało jej się wstawać, niezłe wyrko sobie zrobiła. Zamarłam na chwilę, czując nad sobą czyjś cień, a potem wrasnęłam kiedy coś mokrego i zimnego na mnie wskoczyło i zaczęło mnie gilgotać. Mój wrzask przeszedł w nieopanowany śmiech. Próbowałam się bronić, ale bez skutku. W końcu Luirana zlazła ze mnie, pozwalając mi złapać oddech i wyszczeżyła się głupkowato.
- Wyglądasz jak mokra kura. – powiedziałąm do niej i również się wyszczeżyłam.
Lu zrobiła niewinną minę, po czym nagle nie wiadomo skąd pojawiło się w jej łapach wiadro pełne lodowatej wody, którą zaraz potem ociekała ze mnie strumieniami.
- Teraz Ty też! – zawołała łapiąc się za brzuch ze śmiechu.
- Osz Ty mendo. – mruknęłam i doskoczyłam do niej gilgocząc ją w odwecie.
Potem wybrałyśmy się na polowanie razem z Aspeney, Dizzy i Revią. Chciałyśmy też zabrać Egroza, ale kolesia gdzieś wsiąkło oo” Upolowałyśmy dwie sarny i z pełnym i brzuchami, do końca dnia wylegwałyśmy się na słońcu. To znaczy miałyśmy taki zamiar, dopóki nie zagonił Nas do jaskiń upierdliwy deszcz. Ale potem wyszło słońce, a na niebie pojawiła się piękna tęcza. c:
- Opowiadania (82)
- Pierścień Czarnego Feniksa (14)
- Inne teksty (6)
- Wiersze (4)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SW. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 marca 2010
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Moje marzenia
[Sierpień 2008, Samotne Lwy
(Wszystko co jest pisane kursywą: myśli lub słowa.)
Był słoneczny, piękny dzień. Ja wylegiwałam się na skale. Wszechobecną ciszę zakłócał tylko szum wody i śpiew ptaków... iii coś jeszczeeee... Tylko co? Nastawiłam uszy i usłyszałam odległe brzęczenie. Nagle na tle błękitnego nieba zobaczyłam czarną chmurę.
Nagle zauważyłam, że się kręcę w kółko, więc oklapłam na ziemie.
Nadal gadałam do siebie[myślałam] i jednocześnie obserwowałam tęczową pszczółkę, która latała przede mną i wydawała ciche Bzzzzzzzzzzzzzzzyyyyyyyyyyy.....
Zerwałam się na nogi, a owad pofrunął naprzód. Wprawdzie robale (chyba) nie myślą, ale ten wyglądał jakby chciał mi coś pokazać. Więc mimo wątpliwości poszłam za Pszczółką. Po jakimś czasie Pszczółka usiadła na tęczowym owocu i kazała mi go zjeść.
Pszczoła zmieniła taktykę i grzecznie mnie poprosiła.
Wzięłam niepewnie owoc do łapy i zjadłam. Przez chwile nic się nie działo, ale potem poczułam mrowienie na plecach. Podeszłam do kałuży, żeby zobaczyć co jest nie tak.
Z pleców wyrastały mi przezroczyste skrzydełka! Dotknęłam ich łapą. Były elastyczne, a zarazem delikatne. Zamachałam skrzydełkami i..... uniosłam się w powietrze! Poleciałam za Pszczółką. To było niesamowite! Zawsze chciałam móc latać, a teraz moje marzenie się spełniło! I gdy tak sobie leciałyśmy, niespodziewanie zerwał się wiatr. Ja i Pszczółka byłyśmy targane na wszystkie strony! Po kilku minutach obydwie wpadłyśmy do jeziora.
Myślałam oburzona, jednocześnie płynąc do brzegu. Kiedy już dopłynęłam i otrząsnęłam się z wody [przy czym całkowicie zalałam Pszczółke xD] zobaczyłam nieopodal jaskinie. Pobiegłam do niej, [nadal mimo mych wysiłków ociekając wodą] a Pszczółka za mną. Gdy już obydwie się ulokowałyśmy Pszczółka wzięła dwa patyki [nawet nie pytajcie jak to zrobiła xDD] i zaczęła je pocierać o siebie.
Nazbierałam patyków i tym tam podobnych i rozpaliłam ognisko. Przy świetle zobaczyłam coś kolorowego w głębi jaskini.
Podeszłam do tego „czegoś” i omało nie zabiłam się ze szczęścia. XD Zaczęłam kręcić się w kółko, jednocześnie podskakując, śpiewając wesoło[Cicho! Wiem że nie umiem śpiewać! XD] i klaskając w łapki xDDD. Przede mną piętrzyła się góra jabłeeeek i czeeeekooooooolaaaaaaaaaaaaaaaaaadyyyyy... 8DD Wzięłam tabliczke czekolady i zjadłam ze smakiem.
Zostawiłam SWOJE [xD] skarby i wyszłam z jaskini. Tam „stała” w powietrzu Pszczółka, a za nią unosiła się TĘCZOWA, BRZĘCZĄCA CHMURA! XDDD
Uśmiechnęłam się, poczym otworzyłam oczy. Nie byłam przed jaskinią, nie było przede mną pszczół i Pszczółki, nie miałam skrzydełek, a za mną nie było MOICH SKARBÓW!!!
Ale za to wspaniale się wyspałam xD
Reupload: 19.01.2009, Stado Wolności]
(Wszystko co jest pisane kursywą: myśli lub słowa.)
Był słoneczny, piękny dzień. Ja wylegiwałam się na skale. Wszechobecną ciszę zakłócał tylko szum wody i śpiew ptaków... iii coś jeszczeeee... Tylko co? Nastawiłam uszy i usłyszałam odległe brzęczenie. Nagle na tle błękitnego nieba zobaczyłam czarną chmurę.
Ej, chwila! W prognozie pogody nie było nic o ciemnych chmurach! A już na pewno nie było nic o czarnych BRZĘCZĄCYCH chmurach!
O, rany! INWAZJA KOSMITÓÓÓÓÓÓÓÓÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie, chwila! Myślmy logicznie, myślmy logicznie? Kurde! Ciężko jest myśleć logicznie, kiedy zbliża się do ciebie czarna, brzęcząca chmura, pełna kosmitów! Tfu, co ja gadam? Tam nie ma żadnych kosmitów!
Nagle zauważyłam, że się kręcę w kółko, więc oklapłam na ziemie.
Uch...z tego wszystkiego nie dość, że się kręcę w kółko, to jeszcze gadam sama do siebie!
Nadal gadałam do siebie[myślałam] i jednocześnie obserwowałam tęczową pszczółkę, która latała przede mną i wydawała ciche Bzzzzzzzzzzzzzzzyyyyyyyyyyy.....
Zaraz! Tęczowa pszczoła?!?! O.o
Zerwałam się na nogi, a owad pofrunął naprzód. Wprawdzie robale (chyba) nie myślą, ale ten wyglądał jakby chciał mi coś pokazać. Więc mimo wątpliwości poszłam za Pszczółką. Po jakimś czasie Pszczółka usiadła na tęczowym owocu i kazała mi go zjeść.
Nikt nie będzie mi rozkazywać!
Pszczoła zmieniła taktykę i grzecznie mnie poprosiła.
No dobra, niech ci będzie.
Wzięłam niepewnie owoc do łapy i zjadłam. Przez chwile nic się nie działo, ale potem poczułam mrowienie na plecach. Podeszłam do kałuży, żeby zobaczyć co jest nie tak.
O Mój Boże!!!
Z pleców wyrastały mi przezroczyste skrzydełka! Dotknęłam ich łapą. Były elastyczne, a zarazem delikatne. Zamachałam skrzydełkami i..... uniosłam się w powietrze! Poleciałam za Pszczółką. To było niesamowite! Zawsze chciałam móc latać, a teraz moje marzenie się spełniło! I gdy tak sobie leciałyśmy, niespodziewanie zerwał się wiatr. Ja i Pszczółka byłyśmy targane na wszystkie strony! Po kilku minutach obydwie wpadłyśmy do jeziora.
Grrrr... Niedość, że jestem targana jak zwykła szmaciana lalka, [Sorry, wszystkie szmaciane lalki!] to jeszcze mnie wrzucają do lodowatej wody!
Myślałam oburzona, jednocześnie płynąc do brzegu. Kiedy już dopłynęłam i otrząsnęłam się z wody [przy czym całkowicie zalałam Pszczółke xD] zobaczyłam nieopodal jaskinie. Pobiegłam do niej, [nadal mimo mych wysiłków ociekając wodą] a Pszczółka za mną. Gdy już obydwie się ulokowałyśmy Pszczółka wzięła dwa patyki [nawet nie pytajcie jak to zrobiła xDD] i zaczęła je pocierać o siebie.
I po co ona się tak męczy? Przecież mam zapałki....Zapałki!!! xD
Nazbierałam patyków i tym tam podobnych i rozpaliłam ognisko. Przy świetle zobaczyłam coś kolorowego w głębi jaskini.
- Co to?
Podeszłam do tego „czegoś” i omało nie zabiłam się ze szczęścia. XD Zaczęłam kręcić się w kółko, jednocześnie podskakując, śpiewając wesoło[Cicho! Wiem że nie umiem śpiewać! XD] i klaskając w łapki xDDD. Przede mną piętrzyła się góra jabłeeeek i czeeeekooooooolaaaaaaaaaaaaaaaaaadyyyyy... 8DD Wzięłam tabliczke czekolady i zjadłam ze smakiem.
Pyyyyyyyyyyyyyyyychhaaaaaaaaaaaaaaaaaaa....
Zostawiłam SWOJE [xD] skarby i wyszłam z jaskini. Tam „stała” w powietrzu Pszczółka, a za nią unosiła się TĘCZOWA, BRZĘCZĄCA CHMURA! XDDD
Chwiilaaaaa! To nie żadna chmura, tylko przyjaciółki Pszczółki, czyli pszczoły! XD
Uśmiechnęłam się, poczym otworzyłam oczy. Nie byłam przed jaskinią, nie było przede mną pszczół i Pszczółki, nie miałam skrzydełek, a za mną nie było MOICH SKARBÓW!!!
Ale za to wspaniale się wyspałam xD
czwartek, 4 grudnia 2008
Co się dzieje, gdy Hako każe mi napisac notke, chociaż Go ostrzagałam, że to moze sie równać z katasrofą ponad naturalną xDD
[3.12.2008r., Stado Wolności]
niedziela, 16 listopada 2008
Pan Kamycek
[15.11.2008r., Stado Wolności]
Właśnie se szłam nad jeziorko, bo tak jakoś mnie wzięło żeby tam pójść xD Wesoło podskakując[chciałam napisać "Wesoło podśpiewując" Ale wystąpił jeden problem... nie umiem śpiewać! xD] jadłam żele i rozglądałam się na wszystkie strony, podziwiając barwy jesieni. Nagle coś mi błysnęło w trawie. Szłam dalej, ale cos mi zaczęło nagle gadać w głowie O.o
Coś: "Idź tam! Zawróć się!"
Ja: Cicho siedź! Nigdzie nie ide! [troche to sie mija z prawdą, no ale dobra xD]
Coś: "Idź, a nie pożałujesz!"
Ja: No dobra, niech Ci będzie...
Zrobiłam naburmuszoną mine na znak protestu [xD], ale zawróciłam i poszukałam tego miejsca co się tak błysnęło. Zaczęłam przegrzebywać opadłe liście. Nigdzie tego nie było. Oklapłam na ziemię z rezygnacją. "To jak szukanie igły w stoku siana! Tylko, że tu nawet nie wiem czego szukam" Skrzywiłam się słysząc znów to coś w mojej głowie.
Coś: "No rusz żesz to leniwe duspko i przyłóż się do szukania!!!"
Ja: No i co się drzesz, nie chce mi sieeeee [xD]
Cos: "No to nigdy tego nie znajdziesz i znajdzie to ktoś nie godny Ciebie i weźmie sobie to coś i Ty tego nie będziesz miała!"
Ja: Emmmm... zmieniłam zdanie xD
Wstałam z nowym zapałem i zaczęłam przekopywać liście.
- Co tu robi szyszunia? O.o Achhh... no tak, przecież Lov ukradłam xDD [Lov=Lovsi, moja szyszunia [czyt. lwica xD] kofffana, z SK[*]] A ja tyle jej szukałam! - tulnęłam szyszke i zaczęłam kopać dalej - Eeeee.... a co tu robi świeczka? xD Jeej...świeczka mi się kojaży z Fatum [moja kofffana czarnuchna kicia *.* również z SK[*]^^] - położyłam świeczkę obok szyszuni i zabrałam się do dalszego przekopywania liści - O! Żele! xD - sprawdziłam datę ważności - Echhh... do 7.10.2008 r. [moja data urodzin^^] Przeterminowaneeee! D: A co tam! xD - otworzyłam żele i zaczęłam zajadać [bo te poprzednie zdążyłam już zjeść xD] No i jak tak jadłam i szłam dalej, bo zuepłnie zapomniałam o tym czymś co sie tak błysnęło [ach, ta sklerozaa xD] i się potknęłam o mój kofffany ogonek xD No i zaryłam pyskiem w ziemie, przy czym żele mi wypadły i rozsypały się na wszystkie strony. Coś mi się zaświeciło przed nosem, zrobiłam zeza, ale przypomniało mi się o moich żelach, Skoczyłam na równe nogi i zaczęłam się drzeć:
- Moffe kofaffee felee!!! [moje kochane żele xD] - eeee.... pysk miałam pełen ziemi xD No więc plując po drodze ziemią xD przemieniłam się w kosiarkę [?] i zaczęłam kosić...liście xD Razem z moimi kofffanymi żelami ^^ Żele zżerałam a liście i pozostałe smieci wypluwałam [echh... po tym będę zęby musiała umyć xD] Gdy przeczesałam całą okolicę zamieniłam się spowrotem w lwicę^^
- Tffuu... fos fy ufnelo f sepach [coś mi utknęło w zębach] - wzięłam se urwałam igiełkę z pobliskiej sosenki [czy tam świerku..ee... niech będzie że z choinki xD] i se zaczęłam dłubać w zebach [jak wykołaczką! xD]
- O! Mfaamm! - wyjęłam to coś z pyska - duże to to nieco xD
PAN KAMYCEK [dlaczego tak dowiecie sie później ;P]
I znowu mi to pakudne coś zaczęło gadać w mojej szanownej łepetynie.
Coś: "No wreszcie już myślałam, że nigdy tego nie znajdziesz -_-''
Ja: A... Pfff... B...
Coś: Nie wysilaj sie. [xD]
Ja: Ale...
I już chciałam wygarnąć mu..e...tzn jak się okazało jej, albo niech będzie temu xD wygarnąć co ja o nim/niej myśle, ale bezszczel [tak to sie pisze? xD] polazł, no!
Popatrzyłam na kamień w mojej łapce
- Eeee... jakieś zmutowane to to jest O.o xD Hmmmm.... od dzisiaj zostaniesz moim nowym przyjacielem! xD A ochrzczę cię...eeee....Pan Kamycek! xD - tulnęłam z całych sił Pana Kamycka i schowałam go do kieszeni[?] xD Nagle zobaczyłam zbliżającą się Evie[Muahh...chciałaś być to jesteś^^]
- Nie przyszłaś na imprezę! - zaczęłam na powitanie xD
- Tak, też się ciesze że cię widzę
- No tak, tak przecież wiem... xD
- Ejj...ty naprawdę jesteś tępa - stwierdziła Ev xD
- Nosz kurde Ile razy mam Ci to powtarzac? xD
- Taaa... Ale teraz się przekonałam, bo to ja gadałam w twojej głowie...
- TYY??!!?! - zatkało mnie xD - Ale jak Ci się udało wejść[xD] do mojej głowy?
- Trzeba było potraktować to nożem xD [To jej autentyczne słowa xDD]
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ KONIEC ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Muahh... A więc to moje opko! xD
Hah i zyskałam nowego przyjaciela! xDD
I dowiedziałam się o mojej nowej zdolności, konkretniej przmianie w kosiarke xD
Dowiedziałam się również, że Evie potraktowała moja łepetynę nożem i w niej siedziała i mi gadała jakieś bzdury, a potem wyłoniła się jakby nigdy nic xD
I Wy też piszcie opka! ^^
Nie koniecznie takie o, jak ja, ale żeby coś było^^
Pozdro for ALL od Waszej kochanej Kosiarki Aldieb :*:*:*
Właśnie se szłam nad jeziorko, bo tak jakoś mnie wzięło żeby tam pójść xD Wesoło podskakując[chciałam napisać "Wesoło podśpiewując" Ale wystąpił jeden problem... nie umiem śpiewać! xD] jadłam żele i rozglądałam się na wszystkie strony, podziwiając barwy jesieni. Nagle coś mi błysnęło w trawie. Szłam dalej, ale cos mi zaczęło nagle gadać w głowie O.o
Coś: "Idź tam! Zawróć się!"
Ja: Cicho siedź! Nigdzie nie ide! [troche to sie mija z prawdą, no ale dobra xD]
Coś: "Idź, a nie pożałujesz!"
Ja: No dobra, niech Ci będzie...
Zrobiłam naburmuszoną mine na znak protestu [xD], ale zawróciłam i poszukałam tego miejsca co się tak błysnęło. Zaczęłam przegrzebywać opadłe liście. Nigdzie tego nie było. Oklapłam na ziemię z rezygnacją. "To jak szukanie igły w stoku siana! Tylko, że tu nawet nie wiem czego szukam" Skrzywiłam się słysząc znów to coś w mojej głowie.
Coś: "No rusz żesz to leniwe duspko i przyłóż się do szukania!!!"
Ja: No i co się drzesz, nie chce mi sieeeee [xD]
Cos: "No to nigdy tego nie znajdziesz i znajdzie to ktoś nie godny Ciebie i weźmie sobie to coś i Ty tego nie będziesz miała!"
Ja: Emmmm... zmieniłam zdanie xD
Wstałam z nowym zapałem i zaczęłam przekopywać liście.
- Co tu robi szyszunia? O.o Achhh... no tak, przecież Lov ukradłam xDD [Lov=Lovsi, moja szyszunia [czyt. lwica xD] kofffana, z SK[*]] A ja tyle jej szukałam! - tulnęłam szyszke i zaczęłam kopać dalej - Eeeee.... a co tu robi świeczka? xD Jeej...świeczka mi się kojaży z Fatum [moja kofffana czarnuchna kicia *.* również z SK[*]^^] - położyłam świeczkę obok szyszuni i zabrałam się do dalszego przekopywania liści - O! Żele! xD - sprawdziłam datę ważności - Echhh... do 7.10.2008 r. [moja data urodzin^^] Przeterminowaneeee! D: A co tam! xD - otworzyłam żele i zaczęłam zajadać [bo te poprzednie zdążyłam już zjeść xD] No i jak tak jadłam i szłam dalej, bo zuepłnie zapomniałam o tym czymś co sie tak błysnęło [ach, ta sklerozaa xD] i się potknęłam o mój kofffany ogonek xD No i zaryłam pyskiem w ziemie, przy czym żele mi wypadły i rozsypały się na wszystkie strony. Coś mi się zaświeciło przed nosem, zrobiłam zeza, ale przypomniało mi się o moich żelach, Skoczyłam na równe nogi i zaczęłam się drzeć:
- Moffe kofaffee felee!!! [moje kochane żele xD] - eeee.... pysk miałam pełen ziemi xD No więc plując po drodze ziemią xD przemieniłam się w kosiarkę [?] i zaczęłam kosić...liście xD Razem z moimi kofffanymi żelami ^^ Żele zżerałam a liście i pozostałe smieci wypluwałam [echh... po tym będę zęby musiała umyć xD] Gdy przeczesałam całą okolicę zamieniłam się spowrotem w lwicę^^
- Tffuu... fos fy ufnelo f sepach [coś mi utknęło w zębach] - wzięłam se urwałam igiełkę z pobliskiej sosenki [czy tam świerku..ee... niech będzie że z choinki xD] i se zaczęłam dłubać w zebach [jak wykołaczką! xD]
- O! Mfaamm! - wyjęłam to coś z pyska - duże to to nieco xD
PAN KAMYCEK [dlaczego tak dowiecie sie później ;P]
I znowu mi to pakudne coś zaczęło gadać w mojej szanownej łepetynie.
Coś: "No wreszcie już myślałam, że nigdy tego nie znajdziesz -_-''
Ja: A... Pfff... B...
Coś: Nie wysilaj sie. [xD]
Ja: Ale...
I już chciałam wygarnąć mu..e...tzn jak się okazało jej, albo niech będzie temu xD wygarnąć co ja o nim/niej myśle, ale bezszczel [tak to sie pisze? xD] polazł, no!
Popatrzyłam na kamień w mojej łapce
- Eeee... jakieś zmutowane to to jest O.o xD Hmmmm.... od dzisiaj zostaniesz moim nowym przyjacielem! xD A ochrzczę cię...eeee....Pan Kamycek! xD - tulnęłam z całych sił Pana Kamycka i schowałam go do kieszeni[?] xD Nagle zobaczyłam zbliżającą się Evie[Muahh...chciałaś być to jesteś^^]
- Nie przyszłaś na imprezę! - zaczęłam na powitanie xD
- Tak, też się ciesze że cię widzę
- No tak, tak przecież wiem... xD
- Ejj...ty naprawdę jesteś tępa - stwierdziła Ev xD
- Nosz kurde Ile razy mam Ci to powtarzac? xD
- Taaa... Ale teraz się przekonałam, bo to ja gadałam w twojej głowie...
- TYY??!!?! - zatkało mnie xD - Ale jak Ci się udało wejść[xD] do mojej głowy?
- Trzeba było potraktować to nożem xD [To jej autentyczne słowa xDD]
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ KONIEC ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Muahh... A więc to moje opko! xD
Hah i zyskałam nowego przyjaciela! xDD
I dowiedziałam się o mojej nowej zdolności, konkretniej przmianie w kosiarke xD
Dowiedziałam się również, że Evie potraktowała moja łepetynę nożem i w niej siedziała i mi gadała jakieś bzdury, a potem wyłoniła się jakby nigdy nic xD
I Wy też piszcie opka! ^^
Nie koniecznie takie o, jak ja, ale żeby coś było^^
Pozdro for ALL od Waszej kochanej Kosiarki Aldieb :*:*:*
Subskrybuj:
Posty (Atom)