Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SK. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lipca 2009

Wróżka Latosława O.o

[11 lipca 2009, SK-reaktywajca]

Siedziałam sobie pod moim drzewkiem i obserwowałam gąsienicę…  Wokół panowała zadziwiająca cisza…. wręcz przerażająca cisza O.o nie będąc w stanie wytrzymać dłużej tej ciszy potuptałam se na spacerek. Dotuptałam jakoś tak do wodopoju kiedy zmogło mnie okropne zmęczenie. Ziewnęłam szeroko i potrząsnęłam łbem wpatrując się w wodę.
Nagle wzięło mnie jakieś przekonanie, że należy iść dalej. Po kiego? Też bym chciała wiedzieć… xD No więc szłam i szłam… i szłam, szłam.. (…) i szłam, ha! i wkońcu udało mi się dojść! xD
- Yyyy…. – spojrzałam z powątpiewaniem na tabliczke przed „domem”
„Wrózka Latosława, do usług. Koszt wizyty – do uzgodnienia.”
No cóz… wyglądało na to, że to jednak tu. [ O.o] Sporzałam jeszcze raz na… to wszystko. Drzwi skrzypiały lekko uchylone na jednym zawiasie, zasłony były poszarpane i osmolone, przed domem, a właściwie jaskinią walały się patyki liście i resztki jedzenia. A to wszystko przykrywała wartswa kurzu.
Zapukałam do drzwi…    wow. nie rozleciały się! xD
Usłyszłam kroki zbliżające sie do wejścia i nawet przeleciało mi przez głowe, żeby zwiać, no ale w koncu wyszło na to że stałam przed tymi drzwiami jak kołek, w dodatku kołek z głupią miną [xD] Po chwili drzwi otworzyłą wróżka.
- Witam Cię drogie dziecko! – powiedziała z zastraszającym entuzjazmem ekscentrycznej staruszki – od dawna nie miałam żadnych gości!
- Nic dziwnego – mruknęłam, a potem przywitałam się serdecznie i weszłam do środka. I jak żem sie zdziwiła! Zamiast zabrudzonego, zakurzonego, zapajęczonego, zabałaganionego, zatęchłego i ciemnego pobojowiska, którego sie spodziewałam weszłam do wysprzątanego, wyczyszczonego, wypięknionego, wypolerowanego, wykolorowanego i jasnego pokoiku.^^
- A więc po co przyszłaś? – zapytała mnie wróżka siadając w fotelu i wskazała mi miejsce na przeciwko. Po środku stał słoik z szklaną kulą.
- Yyyyy…..
- A więc dobrze[xD] – wórżka zrobiła jakieś dziwne gęsty [zupełnie jak ksiądz, przemawiający do parafianów.... xDDD], wypowiedziała po cichu jakieś dziwne słowa[a raczej niezrozumiały bełkot xD], założyła różowe pinkle xD i zaczęła wpatrywać się w wielkim skupieniu w kulę. Przez chwilę nc się nie działo, lecz nagle wróżka się wzdrygnęła, chrumknęła, otrzepała się jak pies, a jej powieka zaczęła się nerwowo trząść. Przypatrzyłam sie kuli jednak nic nie zobaczyłam, przeniosłam wzrok na wróżke w momencie kiedy zamykała oczy. Wyglądała na skupioną, więc postanowiłam jej nie przeszkadzać. Usiadłam wygodnie w miękkim fotelu i czekałam, czekałam, czekałam…. Ileż mopżna?! całkowicie znudzona czekaniem wstałam i zaczęłam zwiedzać ten mały, ale tajemniczy pokoik. Wszędzie na półkach[i nie tylko]stały tony książek wszelakiej maści i rozmiaru, fiolki z dziwcznymi miksturami, słoiki z niewiadomo czym w środku, kule, lustra, pióra, poduszki(?), pudełka, pudełeczka i całe mnustwo innych rzeczy. Jednak nielicząc książek najwięcej było fiolek i tego typu rzeczy z różnymi płynami i nnymi wywarami. Niektóre cosie tak fajnie bulgotały, albo sie świeciły, albo zmieniały kolor, albo sie nadymały albo robiły coś jeszcze innego i dzwaczniejszego. Raz nawet wydawało mi się że zobaczyłam Kiarę… xDD Mój wzrok [oraz nos^^] przyciągnęła mała fiolka z czerwonawym płynnym czymś w środku, pachnącego truskawczkami. [mniamm! :D ] Odkorkowałam buteleczkę i wwąchałam się w cudowny zapach soczystych owoców…  Po chwili nie wytrzyamałam, chwyciłam butelkę, zerknęłam czy nikt nie patrzy i wychlałam wszystko xD Mruknęłam z zadowolenia rozkoszując się pysznym smakiem. Natomiast mój nos wyczuł coś.. coś… Achhh… wanilia! Poszłam za zapachem, potykając sie po drodze o różne książki i papierzyska, aż dotarłam do takiego fajnego żółtego czegoś, podejrzanie bombelkującego. Przyjżałam się temu marszcząc nos, po czym jednym łykiem wypiłam zawartość. Najpierw nic… potem znienacka zaczęłam podskakiwać…. Ja bombelkuję! xD W podskokach podskoczyłam do fiolki z zielonkawym czymś. Tym razem nie zastanawiałam się nawet nad tym co to może być i od razu wypiłam. Żadnej reakcji, noo… niby coś mnie zaswędziało w lewym uchu, ale zbytnio sie tym nie przejęłam. Nagle dostrzegłam coś bardzo kolorowego.. To była fiolka, również z płynem, tylko że ten płyn nie był taki, o, zwyczajny, on zmieniał kolory! Chciwie[zaczynam sie uzależniać! xD] wzięłam do łapy i od razu połknęłam[nie ciemnoto, sam płyn, bez butelki] świat od razu nabrał kolorów! Powoli zaczęłam wracać do stolika, tylko że po drodze wspaniałomyślnie musiałam się potknąć o jakąś czachę xD przy okazji wpadłam na regał, a ten regał wpadł na inny regał a tamten regał… yy.. sam(a) wiesz co xD I tak o to poznaliście historie powstania domina regałowego xD Noo.. tylko że przy okazji był niezły hałas, potrafiący zbudzić nawet zmarłego, taaaa… i wórżkę też xD [tak, tak dobrze myśleliście, ona spała ^^]
- Co?! Gdzie?! Kto sie pali?!
- Nic, nic, tylko że…
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Mój pokój! Dziecko, jak Ty wyglądasz?! Aaaaaa…! moje najlepsze eliksiry! i zasypałaś moją składownie maści na zmarszki!!!! [xD] I co ja teraz zrobie?! pomocy! pomocy! ratuj sie kto może! jak ja Cie teraz odczaruje?! AAAAAAaaaaaaaaaaaaa!!!!…. [i tak w kółko... xD] – wróżka Latosława wrzeszcząc biegała po całym pokoju.
- Ale o co chodzi? – spytałam nie wiedząc o co tyle krzyku [xD]
Wróżka spojrzała na mnie z przerażeniem, po czym znów zaczęła swoje…
- Hmmmmmmm….. – zaczęłam się zastanawiać.. chyba powiedziała coś o moim wyglądzie… Oo” Stanęłam przed jednym z luster które nie uległo unicestwieniu, efekt – OO”
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!! Jak ja wyglądam!!!! Pomocy!! Ratunku! Weźcie to ze mnie!! O.o – zaczęłam wczeszczeć kręcąc sie jednocześnie w kółko i klepiąc się łapami po ciele próbując to wszystko z siebie zdjąć xD A wyglądałąm tak….
Cała byłam w tęczowych oczojebnych kolorach i w jaskrawo żółtych jeszcze bardziej oczojebnych[o ile to możliwe]bombelkujących bomblach, z lewego ucha wyrastała mi zielona gałązka z truskawkami zamiast jabłek, a zamiast prawej nogi miałam czachę O.o [chyba w końcu w nią wlazłąm... xD]
Nagle wróżka stanęła na środku pokoju i z pełnym zadowolenia i triumfu wyrazem twarzu powiedziała:
- przynajmniej to nie ja będę musiała sprzątać! [xD] Kiara! Do mnie! – i wtedy zza fotela wylazła Kiara… yy… a raczej domowa ślimacza Kiara! [tak, tak nawiązanie do pewnego filmiku... xDDDDDD mam nadzieję, że sie Kiaru nie obrazisz^_^] I w tym momencie do pokoju wparowała dzielna i nieustraszona(?) Lov stwierdzając że Kiara jest jej i że zaraz idzie na policję złożyć zażalenie. No a potem zobaczyła mnie i wnętrze pokoju…. mniej więcej odpowiadało moim pierwszym przypuszczeniom, jak powinno wyglądać to miejsce xD na to stwierdziłą – hm… przytulnie tu….
A potem zawiało i ngle zrobiło sie ciemnmo, w pokoju nastała panika xD O… i z nowu jasno…xD
Do pokoju weszła Fatum niosąc ze sobą świeczkę…
- Fatum! i znowu mnie oświeciłaś! – na te słow Fatum wypięła dumnie pierś, a na jej twarzy zagościł mał banan.
- A co tu sie tak właściwie stało…?
- eeee.. noo…. – zaczęłam nie dokońca wiedząc jak to wytłumaczyć
- to wszystko jej wina! – jasno i zwięźle wyjaśniła wróżka xD
- A wcale, że nie! – wtrąciła sie Lov – wiem to od mojej Kiary. bo my mamy takie łącze telepatyczne – tu pokazała łapą taką jakby antenke se nad głową xD- dzięki czemu możemy se przekazywać myśli, a ja widzialam! yy…  no głuwnie to śluz widziałam… [xD] ale nie tylko! widziałam też że TY – tu wskazała na Latosławe – zasnęłaś! – wróżka cała pobladła
- A gdzie tam! po prostu… – zaczęła tłumaczyć się wróżka, kiedy nagle przerwałą nam Fatum podchodząc do mnie i zaczynając mnie dźgać xD
- yyyy…? O.o
A ona nadal xD
W końcu z niechęcią otworzyłam oczy…
- AAAAaaaaa!!!! – też byście sie przestraszyli jakbyście zobaczyli wielki paluch dźgający w Was z niewyjaśnionych przyczyn w nos xD
- Fatum! o mało żem zawału serca nie dostała!
- co najwyżej dostałabyś zawału nosa – wyszczeż
- ale śmieszne.. – naburmuszona odwróciłąm sie do niej plecami, na co ta zaczęła mnie ochalpywać lodowatą wodą
- Zimne to to! Przestaaaaaaaaaaaań!! – ha! i przestałą xD zamiast tego chwyciła mnie za ogon i pociągnęła za sobą O.o okazało sie że najzwyczajniej w świecie chciała ze mną pogadać xDDDDDDDD
kuniec o3o
mam nadzieję że sie podobało xDD jak by sie ktuś nie skapnął top ja zasnęłam i mi sie śniły takie o, dziwactwa i tak było tam troche nawiązania do starego SK o3o

niedziela, 5 lipca 2009

*potuptałam se na spacerek, skończyło się tajnym planem zapełniania stawu zupą*

[5 lipca 2009, SK-reaktywacja]

Tuptałam se właśnie po ścieżynce[bo ja sem lubie tuptywać], od początku mojego spacerku słyszałam jakieś szuranie tuż tuż za mną, ale gdy sie odwracałam to tam nic O.o tuptałam dalej, i znowu słysze że cuś szura, no to sie odwracam i  znowu nic Oo” no to se tuptałam dalej aż do teraz i se już dałam spokój z tym szuraniem, bo jakbym tak sie co tup[czyt. krok XD] odrwacała to bym w życiu nie doszła! A no właśnie już wyjaśniam dzie to ja tak zawzięcie tuptałam. Yyyy… może zostawmy ten tamat na później xD
No i se tak tuptam a tu nagle patrze i nie kto inny, a przede mną stoi Klejucha! [to przezwisko jest genialne x3] patrze i patrze, a ona tam nadal i sie nie rusza. hmm.. zaczęłam myśleć i wymyśliłam że wypadałaoby sie przywitać xD
- siema – przywitałam sie z bananem przyklejonym do pyska
- hej – odpwoiedziałą uśmiechając sie i nim sie zosrientowała już tuptałą se razem ze mną xD
i gdy tak se tuptałyśmy[Klej sie troszku opierała więc ją sobie przywiązałam do swojego szanownego ogonka xD] spotkałyśmy na drodze Lov i Magije….
- Ona jest moja!
- A nie bo moja!
- Ale ja ją sobie pierwsza przywłaszczyłam!
- A ja ją pierwsza zobaczyłam? Ha! I co? Łyso Ci?
yyy… <-meine komentarz xD
Klej sie wykazała zdecydowanie większą inteligencją i niwzruszona podeszła do nich, ciągnąc mnie za sobą xD
- O co chodzi? – spytała się ich, co moim zdaniem nie było najlepszym posunięciem…
- Ta wredna pała chce mi szyche zabrać! – wydarła sie Lov jak przekupka na targu O.o
- Spadaj na palme zawszony szympansie. Ja ją pierwsza zobaczyłam i gdyby nie ten zdradziecki korzeń już dwano bym ją zjadła! – odwdzięczyła się Maga xD
I gdy ja próbowałam nie wybuchnąć śmiechem widząc ich miny Klejucha wzięła sprawe w swoje łapy.
- A ja mam pomysł! – zawołała wesoło, szczeżąc zęby
wice z niechęcią odwróciły wzrok od szyszuni i spojrzały na Kei[kątem oka sprawdzając czy druga nie wykorzysta okazji i nie skradnie szychy xD]
- Weźmiemy ją na pół i będzie sprawidliwie.
- Dzie sprawiedliwie?! A dla mnie?! – wtrąciłam sie zrospaczona że jak zwykle o mnie zapomniano xD
- A Ty sie opchaj ziemniakami! – zawołała Lov
- właśnie, szycha jest nasza![jaka zgodność XD] – zawturowała jaj Maga
Naburmuszona wtopiłam ząbki w ziemniaka który rzuciła mi Lov [skąd tu ziemniak? O.o]
Natomiast Klej wzięła kamyk i walnęła nim w szyche, a ta sie wzięła na pół o3o
A wtedy z niej cuś wylazło O.o”
- ślimor! O.o -stwierdziłam dobitnie xD
- Pan Ślimak! – zachwiciła się Magioja – no, to teraz Fanny nie będzie miałą prawa moczyć mi futerka! [xD]
Maga wzięła ślimora i pochłonęła swoją połowę szyszki, a Lov zrobiła to samo[pomijając ślimaka oczywiście XD] i poszły we dwie zanieść radosną nowinę Fanny xD
N atomiast ja i Klej stałyśmy w miejcu, bo ja chciałam potuptać do wodopju bio mi sie okropnie pić zachciało, a ona stwierdziłą że ma mnie dość. tylko że wystąpił mały problem.
Bo Klej była przywiżana do mojego ogona, a sie okazało, że ja wspaniałmyślnie zawiązawszy supeł nie umiem go rozwiązać xD
Więc Klej znowu wykazałą sie posiadaniem całkiem sporego mózgu i poszłyśmy z naszym suplastym problemem do Lati.
Zastałyśmy ją w jej jaskini spożywającą spokojnie obiadek razem z Kiaruchną. i gdy wparowałyśmy do jaskini przwrywając ich prawie niezmącony spokój, potykając sie o siebie nawzajem właśnie Kiara wymachiwała łyżką nad głową Lati, a ta odgrażała jej się tależem z zupą xD Widząc nas zamarły w swoich pozycjach. Wyglądało to tak komicznie że nie wytrzymałam i parsknęłam nieopanowanym śmiechem, łapiąc się za brzuch. Kiara i Lati natychmiast przyprowadziły sie do porządku[w między czasie ja też xD], a Klej stała tylko i sie na nas gapiła.
- Zupy nie oddam. – zaczęła na powitanie Kiara xD
- nie nie… – chciałam zapewnić ją że my nie po zupe, ale przerwałą mi Lati
- właśnie zupa zostaje u nas, inaczej nie przeprowadzimy naszego tajnego planu!
teraz to nawet Klejucha zdębiała xD
Kiara zabrała sie do tłumaczeń…
- Nasz tajny plan polega na tym że zbierzemy całą zupe, tylko wystąpił pewien problem, bo…
i tu się wtrąciła Lati
-…nie wiedziałyśmy gdzież by tu można było tą zupę schować
-… więc wpadłam na genialny pomysł-..ja na niego wpadłam!
-No przecież mówię. Wpadłam na genialny pomysł żeby tą zupę przechować w naszych żołądkach.
- Tylko ppotem znowu wystąpił problem bo Kiara się zaczęła wykłucac że bedzie gruba
- No a nie? zjadłam jedną miskę i od razu przytyłam!
Lati popatrzyła na nią krytycznym wzrokiem, ale Kiara już paplała dalej…
- Potem wy..
- Gdzie! Top to był mój pomysłi łapy od niego precz.
- Przecież mówie że..
- Wymyśliłam[właściwie to wymyślila Kiara, ale im sie wszystko pokręciło xD] że wlejemy całą zupę do stawu!
- Ha! a najważniejsze było to, żeby ten tajny plan pozostał tajny!
-oj. chyba się nam wymsknęło…
i gdy właśnie Lati miała coś dopowiedzieć, Klej zainterweniowała i zaczęła gadać.[ja nie byłam wstanie, nadal wychodziłam z szoku xD]
- Bo my przyszłyśmy właśnie dlatego że mamy taki jeden mały problem… – zaczęła, ale Lati nie dała jej skończyć, zerknęła tylko na nas i zniknęła gdzieś w głębi jaskini. A jedynym śladem że jeszcze żyje był okropny rumor przewalanych rzeczy xD
- Mam! – doszedł nas jej tryumfalny okrzyk. Wróciła niosąc wielki tasak…
Gapiłam się na nią z conajmniej głuopią miną nie wiedząc o co kaman xD
Natomiast Kiara jakby czytając Lati w myślach od razu zakumała co chce zrbić.
- Nie! Gdzie mi lezież s tym żelastwem[mniejsza z czego było xD] jeszcze krew sie poleje, nie wiadomo co ona ma tam w środku[miała w sensie chyba mnie xD] a potem będziesz kazała mi to sprzątać!
Na to Lati powiedziała że ona chciałą tylko pokroić marchewki, bo właśnie Lov przyszła z dostawą… xD
Wszystkie jak na rozkaz odwróciłyśmy się w stronę wyjścia, a tam stał nie kto inny a właśnie Lov, z workiem marchewek. xD
- supełek! – wydarła się, rzucając marchewunie na ziemie i rzuciła się do supełka żeby go rozwiązać xD
potem okazało się że rozwiązywanie supełków to jej hobby. zresztą musiałą się w końcu tego nauczyć, bo się ciąglę zasupływała o własne nogi xD
Wreszcie uwolnione pożegnałyśmy się z lwicami i potuptałyśmy do swoich jaskiń, zmęczone dzisiejszym jakże pełnym wrażeń dniem.
KONIEC.
EDIT
Później okazało się, że tym czymś szurającym był Gumowy Kurczak, który postanowił że potupta ze mną na przechadzkę i przyczepił się do mojej nogi xD