niedziela, 5 lipca 2009

*potuptałam se na spacerek, skończyło się tajnym planem zapełniania stawu zupą*

[5 lipca 2009, SK-reaktywacja]

Tuptałam se właśnie po ścieżynce[bo ja sem lubie tuptywać], od początku mojego spacerku słyszałam jakieś szuranie tuż tuż za mną, ale gdy sie odwracałam to tam nic O.o tuptałam dalej, i znowu słysze że cuś szura, no to sie odwracam i  znowu nic Oo” no to se tuptałam dalej aż do teraz i se już dałam spokój z tym szuraniem, bo jakbym tak sie co tup[czyt. krok XD] odrwacała to bym w życiu nie doszła! A no właśnie już wyjaśniam dzie to ja tak zawzięcie tuptałam. Yyyy… może zostawmy ten tamat na później xD
No i se tak tuptam a tu nagle patrze i nie kto inny, a przede mną stoi Klejucha! [to przezwisko jest genialne x3] patrze i patrze, a ona tam nadal i sie nie rusza. hmm.. zaczęłam myśleć i wymyśliłam że wypadałaoby sie przywitać xD
- siema – przywitałam sie z bananem przyklejonym do pyska
- hej – odpwoiedziałą uśmiechając sie i nim sie zosrientowała już tuptałą se razem ze mną xD
i gdy tak se tuptałyśmy[Klej sie troszku opierała więc ją sobie przywiązałam do swojego szanownego ogonka xD] spotkałyśmy na drodze Lov i Magije….
- Ona jest moja!
- A nie bo moja!
- Ale ja ją sobie pierwsza przywłaszczyłam!
- A ja ją pierwsza zobaczyłam? Ha! I co? Łyso Ci?
yyy… <-meine komentarz xD
Klej sie wykazała zdecydowanie większą inteligencją i niwzruszona podeszła do nich, ciągnąc mnie za sobą xD
- O co chodzi? – spytała się ich, co moim zdaniem nie było najlepszym posunięciem…
- Ta wredna pała chce mi szyche zabrać! – wydarła sie Lov jak przekupka na targu O.o
- Spadaj na palme zawszony szympansie. Ja ją pierwsza zobaczyłam i gdyby nie ten zdradziecki korzeń już dwano bym ją zjadła! – odwdzięczyła się Maga xD
I gdy ja próbowałam nie wybuchnąć śmiechem widząc ich miny Klejucha wzięła sprawe w swoje łapy.
- A ja mam pomysł! – zawołała wesoło, szczeżąc zęby
wice z niechęcią odwróciły wzrok od szyszuni i spojrzały na Kei[kątem oka sprawdzając czy druga nie wykorzysta okazji i nie skradnie szychy xD]
- Weźmiemy ją na pół i będzie sprawidliwie.
- Dzie sprawiedliwie?! A dla mnie?! – wtrąciłam sie zrospaczona że jak zwykle o mnie zapomniano xD
- A Ty sie opchaj ziemniakami! – zawołała Lov
- właśnie, szycha jest nasza![jaka zgodność XD] – zawturowała jaj Maga
Naburmuszona wtopiłam ząbki w ziemniaka który rzuciła mi Lov [skąd tu ziemniak? O.o]
Natomiast Klej wzięła kamyk i walnęła nim w szyche, a ta sie wzięła na pół o3o
A wtedy z niej cuś wylazło O.o”
- ślimor! O.o -stwierdziłam dobitnie xD
- Pan Ślimak! – zachwiciła się Magioja – no, to teraz Fanny nie będzie miałą prawa moczyć mi futerka! [xD]
Maga wzięła ślimora i pochłonęła swoją połowę szyszki, a Lov zrobiła to samo[pomijając ślimaka oczywiście XD] i poszły we dwie zanieść radosną nowinę Fanny xD
N atomiast ja i Klej stałyśmy w miejcu, bo ja chciałam potuptać do wodopju bio mi sie okropnie pić zachciało, a ona stwierdziłą że ma mnie dość. tylko że wystąpił mały problem.
Bo Klej była przywiżana do mojego ogona, a sie okazało, że ja wspaniałmyślnie zawiązawszy supeł nie umiem go rozwiązać xD
Więc Klej znowu wykazałą sie posiadaniem całkiem sporego mózgu i poszłyśmy z naszym suplastym problemem do Lati.
Zastałyśmy ją w jej jaskini spożywającą spokojnie obiadek razem z Kiaruchną. i gdy wparowałyśmy do jaskini przwrywając ich prawie niezmącony spokój, potykając sie o siebie nawzajem właśnie Kiara wymachiwała łyżką nad głową Lati, a ta odgrażała jej się tależem z zupą xD Widząc nas zamarły w swoich pozycjach. Wyglądało to tak komicznie że nie wytrzymałam i parsknęłam nieopanowanym śmiechem, łapiąc się za brzuch. Kiara i Lati natychmiast przyprowadziły sie do porządku[w między czasie ja też xD], a Klej stała tylko i sie na nas gapiła.
- Zupy nie oddam. – zaczęła na powitanie Kiara xD
- nie nie… – chciałam zapewnić ją że my nie po zupe, ale przerwałą mi Lati
- właśnie zupa zostaje u nas, inaczej nie przeprowadzimy naszego tajnego planu!
teraz to nawet Klejucha zdębiała xD
Kiara zabrała sie do tłumaczeń…
- Nasz tajny plan polega na tym że zbierzemy całą zupe, tylko wystąpił pewien problem, bo…
i tu się wtrąciła Lati
-…nie wiedziałyśmy gdzież by tu można było tą zupę schować
-… więc wpadłam na genialny pomysł-..ja na niego wpadłam!
-No przecież mówię. Wpadłam na genialny pomysł żeby tą zupę przechować w naszych żołądkach.
- Tylko ppotem znowu wystąpił problem bo Kiara się zaczęła wykłucac że bedzie gruba
- No a nie? zjadłam jedną miskę i od razu przytyłam!
Lati popatrzyła na nią krytycznym wzrokiem, ale Kiara już paplała dalej…
- Potem wy..
- Gdzie! Top to był mój pomysłi łapy od niego precz.
- Przecież mówie że..
- Wymyśliłam[właściwie to wymyślila Kiara, ale im sie wszystko pokręciło xD] że wlejemy całą zupę do stawu!
- Ha! a najważniejsze było to, żeby ten tajny plan pozostał tajny!
-oj. chyba się nam wymsknęło…
i gdy właśnie Lati miała coś dopowiedzieć, Klej zainterweniowała i zaczęła gadać.[ja nie byłam wstanie, nadal wychodziłam z szoku xD]
- Bo my przyszłyśmy właśnie dlatego że mamy taki jeden mały problem… – zaczęła, ale Lati nie dała jej skończyć, zerknęła tylko na nas i zniknęła gdzieś w głębi jaskini. A jedynym śladem że jeszcze żyje był okropny rumor przewalanych rzeczy xD
- Mam! – doszedł nas jej tryumfalny okrzyk. Wróciła niosąc wielki tasak…
Gapiłam się na nią z conajmniej głuopią miną nie wiedząc o co kaman xD
Natomiast Kiara jakby czytając Lati w myślach od razu zakumała co chce zrbić.
- Nie! Gdzie mi lezież s tym żelastwem[mniejsza z czego było xD] jeszcze krew sie poleje, nie wiadomo co ona ma tam w środku[miała w sensie chyba mnie xD] a potem będziesz kazała mi to sprzątać!
Na to Lati powiedziała że ona chciałą tylko pokroić marchewki, bo właśnie Lov przyszła z dostawą… xD
Wszystkie jak na rozkaz odwróciłyśmy się w stronę wyjścia, a tam stał nie kto inny a właśnie Lov, z workiem marchewek. xD
- supełek! – wydarła się, rzucając marchewunie na ziemie i rzuciła się do supełka żeby go rozwiązać xD
potem okazało się że rozwiązywanie supełków to jej hobby. zresztą musiałą się w końcu tego nauczyć, bo się ciąglę zasupływała o własne nogi xD
Wreszcie uwolnione pożegnałyśmy się z lwicami i potuptałyśmy do swoich jaskiń, zmęczone dzisiejszym jakże pełnym wrażeń dniem.
KONIEC.
EDIT
Później okazało się, że tym czymś szurającym był Gumowy Kurczak, który postanowił że potupta ze mną na przechadzkę i przyczepił się do mojej nogi xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz