poniedziałek, 19 stycznia 2009

Moje marzenia

[Sierpień 2008, Samotne Lwy
Reupload: 19.01.2009, Stado Wolności]

(Wszystko co jest pisane kursywą: myśli lub słowa.)

Był słoneczny, piękny dzień. Ja wylegiwałam się na skale. Wszechobecną ciszę zakłócał tylko szum wody i śpiew ptaków... iii coś jeszczeeee... Tylko co? Nastawiłam uszy i usłyszałam odległe brzęczenie. Nagle na tle błękitnego nieba zobaczyłam czarną chmurę.

Ej, chwila! W prognozie pogody nie było nic o ciemnych chmurach! A już na pewno nie było nic o czarnych BRZĘCZĄCYCH chmurach! 

O, rany! INWAZJA KOSMITÓÓÓÓÓÓÓÓÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 

Nie, chwila! Myślmy logicznie, myślmy logicznie? Kurde! Ciężko jest myśleć logicznie, kiedy zbliża się do ciebie czarna, brzęcząca chmura, pełna kosmitów! Tfu, co ja gadam? Tam nie ma żadnych kosmitów! 

Nagle zauważyłam, że się kręcę w kółko, więc oklapłam na ziemie.

Uch...z tego wszystkiego nie dość, że się kręcę w kółko, to jeszcze gadam sama do siebie!

Nadal gadałam do siebie[myślałam] i jednocześnie obserwowałam tęczową pszczółkę, która latała przede mną i wydawała ciche Bzzzzzzzzzzzzzzzyyyyyyyyyyy.....

Zaraz! Tęczowa pszczoła?!?! O.o 

Zerwałam się na nogi, a owad pofrunął naprzód. Wprawdzie robale (chyba) nie myślą, ale ten wyglądał jakby chciał mi coś pokazać. Więc mimo wątpliwości poszłam za Pszczółką. Po jakimś czasie Pszczółka usiadła na tęczowym owocu i kazała mi go zjeść.

Nikt nie będzie mi rozkazywać! 

Pszczoła zmieniła taktykę i grzecznie mnie poprosiła.

No dobra, niech ci będzie. 

Wzięłam niepewnie owoc do łapy i zjadłam. Przez chwile nic się nie działo, ale potem poczułam mrowienie na plecach. Podeszłam do kałuży, żeby zobaczyć co jest nie tak.

O Mój Boże!!! 

Z pleców wyrastały mi przezroczyste skrzydełka! Dotknęłam ich łapą. Były elastyczne, a zarazem delikatne. Zamachałam skrzydełkami i..... uniosłam się w powietrze! Poleciałam za Pszczółką. To było niesamowite! Zawsze chciałam móc latać, a teraz moje marzenie się spełniło! I gdy tak sobie leciałyśmy, niespodziewanie zerwał się wiatr. Ja i Pszczółka byłyśmy targane na wszystkie strony! Po kilku minutach obydwie wpadłyśmy do jeziora.

Grrrr... Niedość, że jestem targana jak zwykła szmaciana lalka, [Sorry, wszystkie szmaciane lalki!] to jeszcze mnie wrzucają do lodowatej wody! 

Myślałam oburzona, jednocześnie płynąc do brzegu. Kiedy już dopłynęłam i otrząsnęłam się z wody [przy czym całkowicie zalałam Pszczółke xD] zobaczyłam nieopodal jaskinie. Pobiegłam do niej, [nadal mimo mych wysiłków ociekając wodą] a Pszczółka za mną. Gdy już obydwie się ulokowałyśmy Pszczółka wzięła dwa patyki [nawet nie pytajcie jak to zrobiła xDD] i zaczęła je pocierać o siebie.

I po co ona się tak męczy? Przecież mam zapałki....Zapałki!!! xD 

Nazbierałam patyków i tym tam podobnych i rozpaliłam ognisko. Przy świetle zobaczyłam coś kolorowego w głębi jaskini.

- Co to? 

Podeszłam do tego „czegoś” i omało nie zabiłam się ze szczęścia. XD Zaczęłam kręcić się w kółko, jednocześnie podskakując, śpiewając wesoło[Cicho! Wiem że nie umiem śpiewać! XD] i klaskając w łapki xDDD. Przede mną piętrzyła się góra jabłeeeek i czeeeekooooooolaaaaaaaaaaaaaaaaaadyyyyy... 8DD Wzięłam tabliczke czekolady i zjadłam ze smakiem.

Pyyyyyyyyyyyyyyyychhaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.... 

Zostawiłam SWOJE [xD] skarby i wyszłam z jaskini. Tam „stała” w powietrzu Pszczółka, a za nią unosiła się TĘCZOWA, BRZĘCZĄCA CHMURA! XDDD

Chwiilaaaaa! To nie żadna chmura, tylko przyjaciółki Pszczółki, czyli pszczoły! XD 

Uśmiechnęłam się, poczym otworzyłam oczy. Nie byłam przed jaskinią, nie było przede mną pszczół i Pszczółki, nie miałam skrzydełek, a za mną nie było MOICH SKARBÓW!!!

Ale za to wspaniale się wyspałam xD