- Mnie masz na myśli? - Shrew przekrzywiła rogaty łeb, podchodząc do zbiorowiska. - Dobry wieczór. Co w stadzie słychać?
Baru zerknął na przybyłą. - No witam witam, dawno Cię u nas nie
było. - posłał jej lekki uśmiech.
- Salve, Shrew. - Przywitała się Aldieb, widząc znajomą postać.
Chciała do niej pomachać, jednak ręce miała zajęte głaskaniem futrzaków.
- Dobry. - Asmo spojrzał na kogoś, kogo niezbyt kojarzył i
spojrzał na Ar. - Ty się nie zbliżaj nawet nienormalny demonie.
Shrew przyjęła ludzką postać. Zgarnąwszy ciemne włosy na
jedno ramię, uśmiechnęła się obłudnie do wszystkich, po czym skierowała swoje
kroki bliżej Aldieb. - Doszły mnie słuchy od pewnego piekielnika, że jest coś,
co lepiej żebyś wiedziała. W zasadzie przyszłam porwać Cię na chwilę i wypytać,
bo może już wiesz.
- Hm? - Al zmarszczyła brwi, spoglądając na kobietę. Dobry
humor, który utrzymywała, nagle gdzieś wyparował, zastąpiony czujnością. Słowa
Shrew wywołały w niej dziwny niepokój. Spojrzała na nią pytająco, czekając na
wyjaśnienia.
- Doszły mnie niepokojące wieści o czymś
niezbyt przyjaznym, co płynie w Twoich żyłach. Chociaż nie leży to w
mojej naturze, a zazwyczaj innych najchętniej pozabijałabym, a nie
pomogła, to Ciebie jednak szanuję ze względu na to, że byłaś tu, kiedy
się tu pierwszy raz pojawiłam, więc.. Tak właściwie przyszłam się
dowiedzieć, czy ta plotka jest prawdą. A jeśli jest, spytać, jak mogę Ci
pomóc.
Czarnowłosa zesztywniała. Jej oczy
zasnuły się cieniem, w miarę jak Shrew wypowiadała kolejne słowa. Wbiła
wzrok w ziemię, przez dłuższą chwilę pogrążona w niechcianych myślach,
które wcześniej kryły się gdzieś w głębi jej umysłu. Zmrużyła oczy,
podnosząc spojrzenie na dziewczynę. - Dziękuję. - Odparła, jej głos
lekko drżał.- Jednak wątpię, żebyś mogła mi pomóc, nawet gdybyś chciała.
Shrew przekrzywiła głowę. - Zdecydowanie nie chciałam
zepsuć Ci humoru. A co do tego, co mogę zrobić.. Cóż, może nie mogę nic,
a może mogę sporo. Wszystko zależy, jak bardzo chcesz coś zdziałać. I
czy któryś rodzaj pomocy przypadnie Ci do gustu. Ale to dłuższa rozmowa i
proponuje odbyć ją, kiedy obie będziemy wypoczęte. - Posłała jej lekki
uśmiech.
Dopiero po słowach Shrew zdała sobie sprawę, z
tego, że cała zesztywniała. Rozluźniła napięte mięśnie i wypuściła powoli
powietrze, starając się rozluźnić. Przymknęła na moment powieki. Po
krótkiej chwili uniosła już spokojniejsze spojrzenie na dziewczynę. W
szarych oczach odbijały się żwawo tańczące płomienie. - Jeżeli
rzeczywiście można coś z tym zrobić, będę wdzięczna za Twoją pomoc. -
Powiedziała, chociaż powoli zaczęła się już przyzwyczajać do myśli, że
nie ma dla niej odwrotu. - W porządku. - Kąciki jej ust drgnęły w nikłym uśmiechu. - Porozmawiajmy o tym przy najbliższej okazji.
- Myślę, że kto jak kto, ale ja już mam doświadczenie w takich sprawach. - Zamruczała i mrugnęła do niej, po
czym rozejrzała się. - Zabawne. Ilekroć znajdę się na powierzchni, nie mogę znaleźć Ku'ugana i Antherisa. Widziałaś ich gdzieś może?
Al zmarszczyła
nieznacznie brwi. - Nie kojarzę tych imion. O ile nie mają innych,
niestety nie mogę Ci pomóc.
(...)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz