środa, 7 stycznia 2015

Fałszywa nadzieja.

      - Mnie masz na myśli? - Shrew przekrzywiła rogaty łeb, podchodząc do zbiorowiska. - Dobry wieczór. Co w stadzie słychać?
      Baru zerknął na przybyłą. - No witam witam, dawno Cię u nas nie było. - posłał jej lekki uśmiech.
      - Salve, Shrew. - Przywitała się Aldieb, widząc znajomą postać. Chciała do niej pomachać, jednak ręce miała zajęte głaskaniem futrzaków.
      - Dobry. - Asmo spojrzał na kogoś, kogo niezbyt kojarzył i spojrzał na Ar. - Ty się nie zbliżaj nawet nienormalny demonie.


      Shrew przyjęła ludzką postać. Zgarnąwszy ciemne włosy na jedno ramię, uśmiechnęła się obłudnie do wszystkich, po czym skierowała swoje kroki bliżej Aldieb. - Doszły mnie słuchy od pewnego piekielnika, że jest coś, co lepiej żebyś wiedziała. W zasadzie przyszłam porwać Cię na chwilę i wypytać, bo może już wiesz.
      - Hm? - Al zmarszczyła brwi, spoglądając na kobietę. Dobry humor, który utrzymywała, nagle gdzieś wyparował, zastąpiony czujnością. Słowa Shrew wywołały w niej dziwny niepokój. Spojrzała na nią pytająco, czekając na wyjaśnienia.

     - Doszły mnie niepokojące wieści o czymś niezbyt przyjaznym, co płynie w Twoich żyłach. Chociaż nie leży to w mojej naturze, a zazwyczaj innych najchętniej pozabijałabym, a nie pomogła, to Ciebie jednak szanuję ze względu na to, że byłaś tu, kiedy się tu pierwszy raz pojawiłam, więc.. Tak właściwie przyszłam się dowiedzieć, czy ta plotka jest prawdą. A jeśli jest, spytać, jak mogę Ci pomóc.
     Czarnowłosa zesztywniała. Jej oczy zasnuły się cieniem, w miarę jak Shrew wypowiadała kolejne słowa. Wbiła wzrok w ziemię, przez dłuższą chwilę pogrążona w niechcianych myślach, które wcześniej kryły się gdzieś w głębi jej umysłu. Zmrużyła oczy, podnosząc spojrzenie na dziewczynę. - Dziękuję. - Odparła, jej głos lekko drżał.- Jednak wątpię, żebyś mogła mi pomóc, nawet gdybyś chciała.
     Shrew przekrzywiła głowę. - Zdecydowanie nie chciałam zepsuć Ci humoru. A co do tego, co mogę zrobić.. Cóż, może nie mogę nic, a może mogę sporo. Wszystko zależy, jak bardzo chcesz coś zdziałać. I czy któryś rodzaj pomocy przypadnie Ci do gustu. Ale to dłuższa rozmowa i proponuje odbyć ją, kiedy obie będziemy wypoczęte. - Posłała jej lekki uśmiech.

     Dopiero po słowach Shrew zdała sobie sprawę, z tego, że cała zesztywniała. Rozluźniła napięte mięśnie i wypuściła powoli powietrze, starając się rozluźnić. Przymknęła na moment powieki. Po krótkiej chwili uniosła już spokojniejsze spojrzenie na dziewczynę. W szarych oczach odbijały się żwawo tańczące płomienie. - Jeżeli rzeczywiście można coś z tym zrobić, będę wdzięczna za Twoją pomoc. - Powiedziała, chociaż powoli zaczęła się już przyzwyczajać do myśli, że nie ma dla niej odwrotu. - W porządku. - Kąciki jej ust drgnęły w nikłym uśmiechu. - Porozmawiajmy o tym przy najbliższej okazji.
     - Myślę, że kto jak kto, ale ja już mam doświadczenie w takich sprawach. - Zamruczała i mrugnęła do niej, po czym rozejrzała się. - Zabawne. Ilekroć znajdę się na powierzchni, nie mogę znaleźć Ku'ugana i Antherisa. Widziałaś ich gdzieś może? 
     Al zmarszczyła nieznacznie brwi. - Nie kojarzę tych imion. O ile nie mają innych, niestety nie mogę Ci pomóc.
(...)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz