wtorek, 20 maja 2008

Spacerek… i co było dalej?

[20.05.2008, Shy Dogs]

Jak zwykle obudziłam się o świcie. Poranek był piękny i zeźki. Trawa była przyjemnie chłodna od kropelek rosy. Ptaki śpiewały jakby chcąc uczcić tę piękną chwilę. Było za wcześnie żeby kogoś obudzić, więc zdecydowałam się na samotny bieg po terenach watahy. Łapy samie mnie niosły. Nie wiedziałam dokąd biegne, ani jak długo. Zatopiłam się we wspomnieniach. Powoli przed oczyma przewijały mi się wydarzenia z przed lat. Oczywiście najwięcej było tych szczęśliwych i radosnych. Nagle przez te obrazy przebił mi się przepiękny widok… ogromna łąka, pokryta cudownymi, różnobarwnymi kwiatami. Wśród nich fruwały kolorowe i zwiewne motyle. Pszczoły uwijały się przy zbieraniu nektaru.
- Och, jak tu pięknie – szepnęłam sama do siebie podziwiając uroki tego miejsca. Poczym położyłam się na soczystej trawie. Spojżałam w błękitne niebo… słońce przyjemnie grzało mnie w pysk. Leżałam tak bardzo długo, gdy poczułam drżenie podłoża. Podniosłam się i rozejżałam nie pewnie.
- Coś tu nie pasuje – taka myśl przemknęła mi przez głowe.
Do mych uszu dobiegł dziwny stukot. Wibracje ziemi narastały.
- Hmmmm… co to może być? – zaczęłam się głośno zastanawiać, w końcu zrozumiałam – Ach, tak, no przecież! To jest tentent [O.o jak to się pisze???] kopyt!
I nagle z lasu wyłoniło się Galopująco-śmigające-szetlando-mustangowe-dzikusowo-bananowe-wielgachnie-stado-koni[???]
- Ale, że coo??? – no cóż trochę się zdziwiłam xD Jednak mimo swego zdziwienia, aż się skuliłam na ziemi z przerażenia. Stado pędziło wprost na mnie! Zdenerwowana zaczęłam biegać w kółko.
- Ej, no! Halo! Co ja robie?! – wrzasnęłam na cały głos xD – Przecież ja wilkiem jestem, a nie jakimś tam kundlem…O Boże! Co ja gadam…Nie wilkiem, tylko wilczycą! xD – nie dowieżając własnej głupocie [xP] wypięłam dumnie pierś, ciesząc się że jestem wilkiem i stanęłam w oko w oczy xP z wielkim stadem.
- Hah! xD Nie boję się was! – zaczęłam mężnie xD - Eeeee….No może troszeczkę.
Hmmm…. teraz chyba powinnam uciec – zaczęłam rozmyślać – ale to by oznaczało, że bym  zdradziła dumny ród wilków…i wilczyc oczywiście xD hmmm….no ale jeśli bym uciekła to przynajmniej by mnie nie stratowały, no ale wtedy….. – i tak w kółko xD
Nagle dotarło do mnie, że stado jest już tylko pare metrów ode mnie…. Zaczęłam się zastanawiać [znowu] co robić… Stado dzieliło ode mnie już tylko metr O.o Wiedziałam, że już zapóźno na ucieczkę. Wtem moim ciałem szarpnęła jakaś potężna[no ale bez przesady xP] siła, poczułam że upadłam na ziemię. Otworzyłam oczy [tak, tak zamknęłam je] popatrzyłam na swoje łapy, ogon i resztą ciała
Uff, wszystko całe
Spojżałam przed siebie…
- Shauni?!?! – stała przede mną z kwaśną miną xDDD
- Co ty wyprawiasz chciałaś się zabić?! – wypaliła
- No bo ja myślałam…- zaczęłam się tłumaczyć
- Ty już lepiej nic nie myśl Al – powiedziała i obie zaczęłyśmy się śmiać i chichrać [nawet nie pytajcie dlaczego xD]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz