Dark wings they are descending
See shadows gathering around
One by one they are falling
Every time they try to strike us down
See shadows gathering around
One by one they are falling
Every time they try to strike us down
Cienie uniosły się w powietrze. Zawirowały, okrążając
mnie w czarnym korowodzie. Cichy, szyderczy śmiech przebiegł przez
powietrze zimnym podmuchem, trafiając we mnie niczym bicz. Bicie serca
przyspieszyło. Wpatrywałam się szeroko otwartymi oczami jak czarne
postacie wirują, otaczając mnie w nieprzerwanym kręgu.
Ledwo zdążyłam zarejestrować rozmazaną plamę lecącą w
moim kierunku. Zaraz potem coś szarpnęło moim ciałem, a we wszystkich
członkach poczułam paraliżujący ból, mrożące krew w żyłach zimno. Nim
się pozbierałam następny cień odłączył się od kręgu, pikując w górę, by
zaraz potem zaatakować. Niematerialne szpony szarpały moje futro, rwały
moją skórę na strzępy. W uszach rozbrzmiewał mi krzyk przepełniony bólem
i cierpieniem. Dopiero kiedy ucichł, zdałam sobie sprawę, z tego, że
wydobywa się z mojego gardła. Demony przerwały na chwilę tę zabawę, by
napawać się widokiem mojego cierpienia. Otworzyłam zaciśnięte wcześniej
oczy. Byłam przekonana, że nie poznam siebie, jednak moja skóra
pozostawała nienaruszona. Jednak to wcale mnie nie uspokoiło. Ból mógł
być tylko iluzją. Ale czułam jak te potwory raniły moje serce, duszę,
moje jestestwo. Ich lodowaty dotyk pozostawił na mnie piekące ślady,
które nie miały się nigdy zagoić.
Starając się ignorować to wszystko, z trudem poddźwignęłam się na telepoczących się łapach.
- Czego ode mnie chcecie? – odezwałam się zachrypniętym
szeptem, nie mogąc wydusić z siebie nic więcej – Co takiego Wam
zrobiłam?
Nigdy nie rwałam się do kłótni, czy bójek, nigdy nie chciałam nikomu nic zrobić. Czym mogłam im zawinić?
Po kręgu śmierci potoczył się okrutny śmiech. Jednak
jeden z cieni, raczył mi odpowiedzieć na pytanie, widocznie czerpiąc
radość z moich lęków.
- Maskę przyodziać zmarłego już aktora. Tak śmiało, bezczelnie i nie spodziewać się konsekwencji…
Pokręciłam głową nie rozumiejąc. O czym on mówi? Co to wszystko ma znaczyć? Jakie maski…? Maski… maski…
Pochłonęła mnie ciemność. W mojej głowie rozbrzmiał cichy szept.
Smutki i radości. Cienie lat minionych,
Magiczny krąg stworzą, będą tańczyć ochoczo.
I ciemność, cisza, mrok. Cienie zataczają krąg…
Budzisz się. Widzisz to. Cienie zataczają krąg…
Cichutko podchodzą, gdy zapada zmrok.
Cisza. Tylko Cienie przeszłości kroczą w mrok…
Gdy tylko Duchy Nocy swe gwiezdne oczy otworzą,
Cienie lat minionych magiczny krąg stworzą…
Łzy napłynęły mi oczu, pod napływem wspomnień. Obrazy zawirowały mi przed oczami. Słowa. Słowa, które ranią…
Memories…
Memories…
Znałam ten tekst, wiedziałam o czym mówi, a raczej o
kim… Kara, majestatyczna klacz, z oczami wiecznie przesłoniętymi, długą
czarną grzywą.
A ja zajęłam jej miejsce. Bez jej woli, bez jej wiedzy.
Oszustka…
Złodziejka…
Nie! Nie chciałam tego. Nigdy, nie chciałam znaleźć się w takiej sytuacji. Ale wybrali mnie. Musiałam.. nie miałam wyboru…
Czy na pewno…?
Pani Śmierci miała władzę nad Demonami. A ja? Nędzne
stworzenie… przywłaszczyłam sobie jej pozycję i moc. Nie wiedziałam, nie
chciałam….
Zachwiałam się, ledwo utrzymując równowagę. Za dużo naraz.. nie mogłam..
Czarne skrzydła rozpostarły si na de mną gotowe do
ostatecznego ciosu. Potrząsnęłam głową. Nie chciałam umierać. Nie tak.
Nie tu.
- Czekaj!
Cień się zawachał, zainteresowany moim protestem.
Okrążył mnie, uśmiechając się szyderczo. Nie zważając na to,
rozpaczliwie ciągnęłam dalej.
- Dajcie mi szansę. Udowodnię… Udowodnię, że jestem godna. – wypowiadając te słowa, wolałam nawet nie myśleć w co się pakuję…
Cień zarechotał wrednie, słysząc moją propozycję.
- Dobrze. Będziemy czekać. – doszedł mnie szept, już oddalających się czarnych postaci.
A ja pozostałam sama w nicości.
We try not to forget,
they live through us.
Slowly they die away at every candle’s end
they live through us.
Slowly they die away at every candle’s end
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz