[? 2009, HOTN]
Leżałam na wielkim głazie, na szczycie jednej z gór znajdującej się na terenie HOTN i wpatrywałam się w spowitą blaskiem księżyca dolinę. Siedząca obok mnie Sanetille również patrzyła w tamtą stronę.
- Jak myślisz? - odezwałam się po długim czasie milczenia - Ten kryzys, kłótnie... w końcu miną? - wczoraj byłam jeszcze przekonana, że to koniec stada, dziś odnalazłam w sobie siłę, pozwalającą mi wierzyć, że się uda.
Demon przekręcił łeb, by omieść mnie spojrzeniem dwóch, czarnych ślepi.
- Cóż ja mogę o tym wiedzieć? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, uśmiechając się nieco ironicznie.
Rzuciłam jej krzywe spojrzenie, jednak ona już nie patrzyła w moją stronę.
- Jestem samotniczką. Czy widziałaś kiedyś, żebym biegała ze stadem demonów?
- Umm... No nie, ale...
- Przecież bym mogła, czyż nie? W HOTN jest ich coraz więcej. Nie musisz się o mnie martwić Aldieb, umiem o siebie zadbać. - Zakończyła nieco drwiąco.
- Bo wiesz... - zaczęłam trochę zakłopotana - Tak sobie myślałam, że pewnie się tu ze mną nudzisz... i ten...
Spojrzała na mnie uważnie.
- Czasem bywa nudno, to prawda, ale jest to jakaś odmiana. Poza tym mam co robić... - wyszczerzyła śmiercionośne kły w coś na kształt uśmiechu. - W HOTN zawsze coś się dzieje, ciekawie się Was obserwuje...-
Przerwałam jej w połowie zdania, oburzona.
- Szpiegujesz Nas?! Jak możesz....?! -
Spojrzała na mnie pobłażliwie.
- Nie szpieguję, tylko obserwuję. Trudno nie usłyszać wrzasków co poniektórych, gdy ma się wyczulone zmysły.
- Hm... No może, w sumie racja.
- Idę zapolować. - Oznajmiła Sanetille z paskudnym uśmiechem na pysku, po czym odbiegła, zamazując mi się przed oczami i pod kilku sekundach znikła z pola mojego widzenia.
Westchnęłam i również wstałam. "Tak właściwie to ja też zgłodniałam...", pomyślałam i ruszyłam wolnym truchtem w dół zbocza.
(...)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz