niedziela, 20 marca 2011

Here comes the rain again.

[20.03.2011, KOLT]

[zacznijcie czytać w momencie, kiedy w podkładzie zaczyna się tekst, powinno wyjść tak żeby fragmenty tekstów pokrywały się z podkładem.]

.Muzyka.


Here comes the rain again
Falling on my head like a memory
Falling on my head like a new emotion


          Deszcz. Ciemne chmury zakryły niebo, kotłując się pod nieboskłonem. Ich gruba warstwa nie przepuszczała żadnych promieni słonecznych, zsyłając na świat szary półmrok. Ciężkie krople zimnej cieczy uderzały o zmęczoną ziemię, zmywając ostatnie resztki śniegu. Jedna kropla za drugą.   Kap.   Kap.   Kap…

Z mrocznego firmamentu wyzierał smutek, który przenosił się na każdego, kto zbyt długo mu się przyglądał. Jak zaraza ogarniająca całe miasta.

Deszcz… zjawisko oczyszczające, zmywające wszelkie troski, przynoszące ulgę. Lecz nie ten, nie tym razem. Ciężka kurtyna wody została opuszczona. Kolejny akt tej farsy się kończył. A gdy zasłona się podniesie, rozpocznie się ciąg dalszy przedstawienia.


          Na wzgórzu samotnie widniała sylwetka ciemnobrązowej wilczycy. Siedziała na samym szczycie, owinąwszy łapy puszystym ogonem. Sylfy przemykały obok niej, muskając opuszkami palców jej mokre futro, wprawiając je w ruch. Woda spływała po niej wąskimi strumykami. Złote oczy skierowała ku niebu, wpatrując się w nie bez żadnych emocji. Czekała. Obserwowała…


Here comes the rain again
Raining in my head like a tragedy
Tearing me apart like a new emotion


          Patrzyła nieobecnym wzrokiem w przestrzeń. Jej oczy przesłoniła mgła. Oddech pogłębił się, jakby nagle przestraszyła się, że zabraknie jej powietrza. Ciało zesztywniało, od zimna wypływającego z serca. Mięśnie ledwo widocznie drżały, pod natłokiem emocji, ogarniających samicę. Pewna myśl powoli skradała się do jej świadomości. Czaiła się w mroku, czekając na odpowiedni moment. Nieśpiesznie zbierała siły, dojrzewając, by w końcu wyprzeć wszystko inne z jej umysłu.

 - Wybacz mi, że nie dotrzymałam obietnicy. – wyszeptała, a jej ciche słowa porwał ze sobą wiatr. Poniósł je ze sobą powtarzając drzewom i ptakom. Pomknął w dal, próbując dotrzeć do osoby, do której szept został skierowany. Nie wiedział, że ona nie stąpa już po ziemi. Przepadła na zawsze.


          Zmrużyła oczy, kiedy kropla wody wpadła jej do oka, drażniąc śluzówkę. Powiodła spojrzeniem po dolinie zasnutej mgłą. Poprzednie uczucia z wolna odchodziły, a do serca zaczęła się wkradać coraz to bardziej narastająca irytacja. Bez sensu…


          Wilczyca po długim bezruchu podniosła się, rozprostowując łapy. Powolnym krokiem zeszła ze wzgórza, oddalając się coraz bardziej od tego miejsca. Skierowała się ku puszczy, by dać się pochłonąć cieniom. Zanurzyła się w objęcia suchych gałęzi, wymazując z umysłu wszelkie myśli. Nie miała już na co czekać…


          Ostatnie krople deszczu opadły, wsiąkając w spragnioną glebę. Chmury z wolna zaczęły ustępować, odsłaniając błękit nieba. Młody zefirek zawirował na łące, pokrytej świeżo wyrośniętymi trawami.

A łzy zamienią się w krople krwi…


Here it comes again
Here it comes again now
Here it comes again

Here it comes
Here it comes again

Here comes the rain again
Falling on my head like a memory
Falling on my head like a new emotion
Here it comes again
Here it comes again


          Czas było rozpocząć następny akt. Przerwa zbliżała się ku końcowi. Widzowie ponownie zbierali się na widowni, wyczekując przedstawienia. Kurtyna drżała, tylko czekając by odsłonić scenę, na której już trwały przygotowania. Aktorzy w ukryciu przybierali nowe maski, by za chwilę odegrać inne role.


Here comes the rain again
Raining in my head like a tragedy
Tearing me apart like a new emotion
Here it comes again
Here it comes again


          Natura płakała nad mrokiem, który zagościł już na stałe na tych terenach. Z nieba lały się łzy smutku, wsiąkając w rozpaczającą ziemię. Lecz życie toczyło się dalej. Wschód słońca zalał świat ciepłymi promieniami. Gdzieś w oddali zaświergotał ptak…